POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 2 (3093) z dnia 2017-01-11; s. 52-53

Świat

Paulina Wilk

Turystyka do recyklingu

Turystyka rozwija się fenomenalnie, ale zagraża światu. W tym roku blisko 1,2 mld ludzi wyruszy w podróż. ONZ chce odwrócić trend i obudzić sumienie tej globalnej branży.

Pięć lat temu przekroczyliśmy ważną granicę – rok 2012 był pierwszym, w którym z międzynarodowych usług turystycznych skorzystał miliard osób. Liczby wciąż idą w górę, sektor rośnie o 4 proc. rocznie. Przychody z turystyki stanowią już 10 proc. globalnego produktu brutto i blisko jedną trzecią międzynarodowego eksportu usług. Sektor daje zatrudnienie co 11 osobie na świecie, w szczególności zapewnia pracę kobietom. Ale też przyczynia się do niszczenia środowiska.

Pensjonariusze i globtroterzy zadeptują świat – śmiecą i hałasują, zaburzają ekosystemy, wywołują napięcia kulturowe, zwiększają dysproporcje cen i zarobków. Żeby na chronionym przez UNESCO obszarze Ngorongoro w Tanzanii turyści mogli wygodnie podziwiać dzikie zwierzęta, trzeba było przesiedlić wielu Masajów. Szybki rozwój komercyjnej himalaistyki, utrzymujący się od drugiej połowy lat 90. XX w., spowodował olbrzymie zanieczyszczenie okolic Mount Everestu – każda z wypraw zostawia m.in. puste butle tlenowe, namioty, puszki, liny, fekalia. W wyższych partiach zostało też około 260 ciał zmarłych wspinaczy. Od 2008 r. Eco Everest Expeditions regularnie organizuje wyprawy czyścicieli, którzy odnajdują i znoszą odpady.

Zadeptana Barcelona

Tony śmieci zalegają w rajskich pejzażach Goa – indyjskiego stanu, który doświadcza na sobie kapryśnych mód turystycznych i ich fatalnych konsekwencji. Najpierw przybywały tam fale hipisów, potem – entuzjaści narkotycznych uniesień w rytmie techno, a ostatnio najwięcej jest podróżników z chudymi portfelami i brytyjskich emerytów, którzy przeczekują tam sezon zimowy, oszczędzając na ogrzewaniu wiktoriańskich domów. Przyjezdni przeistoczyli tę senną prowincję w wielką imprezownię o rosnących wskaźnikach kradzieży i napaści seksualnych, następnie wywołali boom budownictwa na niegdyś dzikich plażach, a teraz zostawiają po sobie tony nieczystości, na uprzątnięcie których lokalnych władz nie stać. Pewnego dnia, gdy blask Goa ostatecznie przeminie, rejon czeka zapaść i trudny powrót do rybołówstwa i rolnictwa.

Nadmierna popularność narusza nie tylko piękno i równowagę terenów naturalnych. Pod jej ciężarem uginają się nawet prężne miasta. Dla mieszkańców Barcelony trwająca moda na wakacje w ich metropolii stała się przekleństwem. Żyje tam 1,6 mln osób, a co roku zjawia się 30 mln gości. Tłumy uniemożliwiają poruszanie się między dzielnicami i uprzykrzają codzienność. Plagą są pijani i hałaśliwi turyści, a ceny nieruchomości, usług i żywności biją rekordy. Ada Colau, od 2015 r. burmistrz Barcelony, próbuje przywrócić miasto jego mieszkańcom: zamroziła już pozwolenia na nowe pensjonaty, zaatakowała serwisy takie jak Airbnb umożliwiające krótkoterminowy wynajem – oskarża je o windowanie cen mieszkań i czynszów. Sprawa jest delikatna, bo turystyka stanowi około 12 proc. ekonomii Barcelony, zapewnia aż 14 proc. zatrudnienia. Ale coś trzeba zrobić, bo nawet większość odwiedzających ją podróżnych uważa, że z powodu tłoku jest mniej atrakcyjna.

Świadoma podróż

W dobie masowego transportu i hipermobilności nie ma już beztroskich, nieszkodliwych wypraw. Każdy, kto wyrusza, ma swój udział w wielkim zaburzeniu. Turystyka splata różne branże o międzynarodowym zasięgu, m.in. transportową, spożywczą, handlową, hotelarską, restauracyjną, lotniczą, rozrywkową. Zawiera w sobie wszelkie konsekwencje i wyzwania wynikające z ekonomicznej asymetrii. Jej reforma wymaga zmian w kilkunastu obszarach światowej gospodarki. I do tego właśnie inspirują ONZ i Światowa Organizacja Turystyki, ogłaszając 2017 „Rokiem zrównoważonej turystyki dla rozwoju”.

Pomysłodawcy liczą na to, że branża turystyczna w końcu zacznie wiarygodnie mierzyć swój wpływ na środowisko – naturalne i społeczne. Pierwsze takie próby są już podejmowane. ABTA, międzynarodowe stowarzyszenie agentów i operatorów turystycznych, prowadzi monitoring użycia energii, standardów bezpieczeństwa i warunków zatrudnienia w hotelach w 45 krajach. A Światowa Rada Podróży i Turystyki wspólnie z ponad 20 globalnymi sieciami hotelarskimi opracowała system pomiaru odpadów; jest dziś stosowany w ponad 15 tys. ośrodków wypoczynkowych.

Eksperci uważają, że najwięksi gracze na razie nie są tym jednak zainteresowani. Co prawda etykiety w hotelowych łazienkach zachęcają gości do ponownego użycia tego samego ręcznika, ale już ścieki płyną do pobliskich rzek, zaś w łóżkach czeka pościel ze sztucznych, a nie naturalnych i lokalnie pozyskanych tkanin. Restauracje serwują importowaną żywność, a większość zarobionych pieniędzy trafia za granicę. Tak jest z 80 proc. dochodów z branży turystycznej na Karaibach, 70 proc. w Tajlandii i 40 proc. w Indiach.

Anne Pollock, założycielka organizacji Conscious Travel (Świadoma Podróż), wykładowczyni londyńskiego King’s College i eksploratorka Polinezji, podkreśla, że dobre zarządzanie turystyką na Samoa, w Wiedniu czy na Alasce wymaga diametralnie różnych rozwiązań. Dlatego liderami dobrych zmian mogą ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]