POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 27 (2511) z dnia 2005-07-09; s. 64-65

Kultura / Teatr

Agnieszka Celeda

Tuż za ścianą

Po latach zachłyśnięcia odzyskaną bliskością z Zachodem i gorliwym przeszczepianiu na polski grunt wszystkich artystycznych nowinek z Berlina czy Londynu polscy twórcy teatralni większą uwagę zaczynają zwracać na to, co grywa się u najbliższych sąsiadów.

W latach dziewięćdziesiątych „bliska zagranica” prawie znikła z polskich scen. Znikłaby całkiem, gdyby nie inicjatywa Krystyny Meissner, która właśnie wtedy uruchomiła w Toruniu festiwal Kontakt nastawiony, jak sama nazwa wskazuje, na kontakt z bliższymi i dalszymi sąsiadami. Zasługi Kontaktu (i za dyrekcji Krystyny Meissner, i Jadwigi Oleradzkiej) dla nauczenia nowych pokoleń teatromanów szacunku dla teatru litewskiego, estońskiego czy rosyjskiego są nie do przecenienia. Chociaż przez lata obowiązywał niepisany podział: od prezentowania współczesności dramaturgicznej są goście z Zachodu: Thomas Ostermeier czy Christoph Marthaler, zaś przybysze wschodni czytają przede wszystkim klasykę. Eimuntas Nekrošius Szekspira, Rimas Tuminas Lermontowa, Piotr Fomienko Ostrowskiego, a wszyscy – Antoniego Czechowa. Dopiero w ostatnich edycjach, kiedy na przykład pierwszą nagrodę otrzymała trupa z Rosji, przedstawiając oryginalny współczesny tekst – „Tlen” Rosjanina Iwana Wyrypajewa – uprzedzenie do dramaturgii powstającej w dawnych, jak się mówiło, KDLach zaczęło znikać.

Rosjanie mają szczególną pozycję: nie lubimy ich, wypieramy ...