POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 34 (3073) z dnia 2016-08-17; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Marek Ostrowski

Tylko skinąć głową

Trybunał Konstytucyjny to, jak mówią, sąd bez sakiewki i bez miecza, czyli z coraz skromniejszym budżetem i bez możliwości egzekwowania swoich wyroków. Opiera się tylko na autorytecie konstytucji i szacunku wolnych obywateli. W ubiegłym tygodniu znów odparł szturm rządu, który dąży do pozbawienia go jakiegokolwiek znaczenia. Uznał za niekonstytucyjną część przepisów nowej ustawy o TK. Ale PiS zapowiada kolejną „ustawę naprawczą”; i tak, kawałek po kawałku, możliwości osaczanego przez władzę sądu konstytucyjnego będą ograniczane, a proceduralne możliwości obrony coraz mniejsze. Mój sąsiad w Warszawie, Anglik z pochodzenia, wykształcony i rozważny, zatroskany losem Polski, ubolewał, że w sprawie TK rząd i opozycja spierają się o technicalities, jak powiedział, czyli formalności, jakieś szczegóły procedury. Znaczna część inteligencji ma podobne nastawienie: co to za różnica – liczba sędziów, kolejność rozpatrywania spraw, taki czy inny prezes?

To całkowite nieporozumienie. Tego, że nie chodzi o żadne technicalities, lecz o ustrój kraju, najlepiej, choć być może nieświadomie, dowiódł ...