POLITYKA

Sobota, 25 listopada 2017

Polityka - nr 12 (3103) z dnia 2017-03-22; s. 30-32

Społeczeństwo

Ziemowit Szczerek

U nas Ruska nie trzeba

Zniszczono pomnik Polaków zamordowanych w Hucie Pieniackiej, zdewastowano pomniki we Lwowie, w Bykowni i Podkamieniu. We wschodniej Polsce niszczone są pomniki ukraińskie. Okoliczni Polacy i Ukraińcy są zgodni: ktoś nas chce skłócić.

Przygraniczne wioseczki pod Przemyślem są pustawe. Na cmentarzu w Hruszowicach stoi jedyny w Polsce pomnik ku czci UPA. Postawiony nielegalnie. Spory, góruje nad cmentarzem. Na nim napisy sprayem: „SS=UPA”, „jebać UPA”, „śmierć katom Wołynia i Donbasu”, „Falanga”. Pomnik jest nielegalny, ale polskie władze od ponad 20 lat nie są w stanie go rozebrać, bo Ukraińcy twierdzą, że to zwykły nagrobek, tyle że duży. Stoi więc, upaćkany tymi napisami, jak pod pręgierzem, bo i Ukraińcy nie są w stanie go wyczyścić: wolą nie prowokować Polaków. Każdy, kto pomnik tknie, ogłoszony zostanie rezunem. I tak to się kręci.

W czerwcu 2016 r. w Przemyślu ukraińska procesja została zatrzymana przez narodowców. Z mszy w katedrze planowano przejść na cmentarz, na którym leżą strzelcy siczowi z armii Petlury. Z oddziałów, które w 1920 r. walczyły razem z Piłsudskim. Na idących pod religijnymi sztandarami Ukraińców czekała spora grupa krzyczących polskich nacjonalistów. Procesja stanęła. Doszło do szarpaniny, interweniowali policjanci. Gapie wyjęli komórki i zaczęli nagrywać. Teraz te filmy są w sieci.

Protestujący krzyczeli: „mordercy”, „dzieciobójcy”. Ludzie wyglądali na zastraszonych. Obok flag ukraińskich niesiono biało-czerwone. Gdy ktoś w końcu wzniósł okrzyk: „sława Ukrainie”, kibole zakrzyknęli: „Polska antybanderowska”. Ktoś z procesji odwrzasnął z wyraźnym ukraińskim akcentem: „jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginąć”, na co wodzirej kibolski aż się zwinął. „Pooooolskaaaa! – ryknął. – Anty!-Ban-de-rowska!”. Na jednym z uczestników podarto czarno-czerwoną tradycyjną soroczkę. Bo czerń i czerwień to kolory banderowskie.

– Tak mniej więcej wyglądają obecne stosunki polsko-ukraińskie w pigułce – słyszę w Przemyślu. – Cokolwiek zrobią Ukraińcy, przewrażliwionej polskiej stronie kojarzy się z czczeniem ludobójstwa. A że Ukraińcy też są na swoim punkcie przeczuleni, to zawsze się znajdzie ktoś, kto coś palnie bez sensu. I wtedy polska reakcja jest jeszcze ostrzejsza.

Wielu przemyślan o organizację protestu podejrzewało Mirosława Majkowskiego, aspirującego lokalnego polityka (kandydował na prezydenta miasta), rekonstruktora historycznego i działacza społecznego. Majkowski w Przemyślu dał się poznać jako nieprzejednany wróg banderyzmu organizujący antyupowskie protesty pod konsulatem honorowym Ukrainy. I narodowiec organizujący marsze z pochodniami ku czci Orląt Przemyskich. Kibole dwóch przemyskich klubów, Polonii i Czuwaj, idą w pochodzie ramię w ramię.

Majkowski jednak zapiera się rękami i nogami. Zarzeka się, że do sądu pozwie tych, którzy go o to oskarżą. Poza tym bez żartów: on rozumie, że czarno-czerwona soroczka to żaden banderyzm, tylko tradycyjny wzór. Siedzieliśmy w knajpie niedaleko przemyskiego rynku, a Majkowski narzekał na ataki liberalnych mediów. Mówił, że robi się z niego ruskiego szpiega, a on przecież do Ukraińców nic nie ma. A do banderowców – to inna sprawa. Zero tolerancji dla propagowania banderowskiego szowinizmu na terenie Polski. Problemy, mówił, są tylko z kontaktami ze Związkiem Ukraińców w Polsce. To ZUwP jątrzy, nie on. Zwykli Ukraińcy też nie. Widzą, że Polakom chodzi wyłącznie o miłość do ojczyzny, i problemu nie ma. I vice versa.

A dlaczego niemający problemu z Ukraińcami Polacy zaatakowali procesję? Według Majkowskiego za atakiem stoi tajemnicza osoba, która założyła na Facebooku fejkowy profil, z którego nawoływała do protestów. A ci z „gorącymi głowami”, mówi, poszli za nią.

Co innego mówi Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce. – Majkowski zachęcał do udziału w akcji przeciwko procesji – komentuje. – Gdy doszło do aresztowania części atakujących, zaczął się odcinać, pisać mętnie o prowokacji.

Niedługo później, na facebookowym profilu „Rosyjska V kolumna w Polsce”, który tropi prorosyjskie akcje, przeczytałem: „12 maja Majkowski na sugestię (…), by zorganizować kontrmanifestację (…) odpowiada: »Jestem za. Kto weźmie się za organizację?«”. Tekst opatrzony był screenshotem z Facebooka, na którym faktycznie widać ten wpis. Poprosiłem Majkowskiego esemesem o komentarz. Natychmiast, oburzony, oddzwonił. Groził, że jeśli napiszę, że to on stał za protestem, „spotkamy się w sądzie”.

– Kto inny w Przemyślu zrobił więcej dla pojednania niż Związek Ukraińców? – pyta Igor Horków ze ZUwP. – Na Ukrainie zainicjowaliśmy upamiętnienie ofiar rzezi wołyńskiej, w teatrze w Łucku odbył się spektakl poświęcony ofiarom. I te wszystkie kościelne akty pojednania, przebaczenia, przy których ZUwP zawsze był obecny. Co jeszcze można zrobić?

Olga Hrynkiw, przemyska Ukrainka, eksdziennikarka, która otworzyła w Przemyślu piekarnię, wzdycha. – Żeby to było ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]