POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 3 (3) z dnia 2019-04-03; Niezbędnik Współczesny. 1/2019; s. 6-12

CZŁOWIEK

Agata Bielik-Robson

Ucieczka od poczytalności

Co poszło nie tak? Gdzie nastąpiło załamanie? Nie tylko lud nie stał się dojrzały i rozumny, ale jeszcze elity oświeceniowe poszły w rozsypkę, nie bardzo wierząc w sens powierzonej im kilka stuleci wcześniej misji.

Kiedy w 1794 r. Immanuel Kant pisze esej na ogłoszony przez „Miesięcznik Berliński” konkurs „Co to jest oświecenie?”, nikt jeszcze nie wie dokładnie, czym ono jest. W tym czasie pytanie zadane przez pruski odpowiednik POLITYKI albo „Timesa” brzmi mniej więcej tak samo, jak dzisiejsze: „Co to jest antropocen?” albo „Kim są milenialsi?”. Obecnie lektura tego eseju wręcz napawa wzruszeniem: Kant jest pełen entuzjazmu, opiewa oświecenie jako najlepszy i ostateczny pomysł w historii ludzkości, dający receptę na „wieczysty pokój”. Jest ona z pozoru prosta: dzięki oświeceniu ludzkość ma opuścić pielesze tradycyjnych systemów religijnych i społecznych, które trzymają ją w stanie zdziecinnienia, i w końcu wydorośleć. Cały esej jest więc utrzymany w tonie pedagogicznym. Oświecenie to „wyjście z samozawinionej niedojrzałości” i „zdolność do posługiwania się własnym rozumem”; „Sapere aude, odważcie się myśleć – oto hasło oświecenia”.

Wiek oświecenia czy wiek oświecony

Nadal zdumiewa aktualność Kantowskiej definicji wieku świateł. ...