POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 37 (2975) z dnia 2014-09-10; s. 54-55

Świat

Roman Frister

Ucieczka ze świata kibuców

W kraju, w którym lewicowa ideologia dominowała przez lata, lewica przestaje istnieć już nie tylko politycznie, ale też społecznie.

Tuż przed zmrokiem premier Izraela Icchak Rabin zakończył przemówienie o konieczności porozumienia z Palestyńczykami. Ponad 100 tys. młodych ludzi na telawiwskim placu Królów Izraela żegnało go oklaskami, gdy schodził z trybuny. Nikt nie zwrócił uwagi na Daniela Amira, studenta religijnego uniwersytetu Bar-Ilan, który sięgnął po pistolet i wystrzelił. Po 20 minutach lekarz w pobliskim szpitalu stwierdził śmierć premiera.

Historycy i socjolodzy, którzy analizowali okoliczności tego politycznego mordu z 4 listopada 1995 r., twierdzą zgodnie, że pocisk Amira trafił w samo serce izraelskiej lewicy. To był początek jej końca – nigdy już nie odegrała znaczącej roli w polityce państwa żydowskiego. Gdy osiem miesięcy później Beniamin Netanjahu zagarnął przytłaczającą większość głosów i zasiadł w fotelu premiera w Jerozolimie, ugrupowania lewicowe zniknęły niemal całkowicie ze sceny politycznej.

W ciągu ostatnich lat poparcie społeczeństwa dla polityków lewicy, nawet tych umiarkowanych, apelujących o sprawiedliwy pokój z sąsiadami, spada z szybkością komety. Partia Merec, domagająca się powrotu do granic z 1967 r., straciła 6 z 12 mandatów w ...