POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 25 (2710) z dnia 2009-06-20; s. 10

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat

Ukradzione wybory

Witajcie w przeszłości. Bezprecedensowymi zamieszkami na ulicach Teheranu i innych wielkich miast zakończyły się wybory prezydenckie w Iranie. Kraj wychodzi z nich głęboko podzielony i bez widoków na poprawę coraz gorszej sytuacji gospodarczej i międzynarodowej. Przez cenzurę ajatollahów przeszło ostatecznie czterech kandydatów na prezydenta. Liczyło się tylko dwóch: urzędujący Mahmud Ahmadineżad, znany z języka nienawiści do Zachodu i rywali w kraju, za to pozujący na dobrotliwego ojca narodu, oraz umiarkowany reformista Mir Hosejn Musawi. Ten ostatni, choć niemłody i z długim stażem w establishmencie, stał się wcieleniem nadziei części społeczeństwa na zmiany. Dobrze wypadł w debacie telewizyjnej pretendentów. Tym większe było więc rozczarowanie, kiedy okazało się, że Ahmadineżad, idol biednych i niewykształconych, pokonał Musawiego i to w pierwszej turze, i z niemal dwukrotnie lepszym wynikiem. Jego stronnicy i on sam uznali, że wybory zostały im ukradzione, i wyszli na ulice, by protestować na oczach zagranicznych ...