POLITYKA

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Polityka - nr 1 (3192) z dnia 2019-01-02; s. 31-33

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Ulicznicy chcą mieć głos

Kontestatorzy od marszów, pikiet i blokad próbują się zebrać w szerszy front. Nie jest łatwo, mówią, ale przecież trzeba – to decydujący rok dla polskiej demokracji.

Ruchy uliczne, które narodziły się z protestu przeciwko rządom PiS, nabrały ambicji, aby wpływać na życie polityczne. Domagać się nie tylko od władzy, ale i opozycji przestrzegania standardów demokratycznych. Trochę w tym symetryzmu, bo dostaje się i władzy, i opozycji parlamentarnej. Ostatnio dostało się PiS za KNF, Glapińskiego i krzywdę Wojciecha Kwaśniaka, a PO za łyknięcie części Nowoczesnej. Tak się nie godzi, pouczają ulicznicy. Czy ktoś ich słyszy? I być może ważniejsze pytanie, czy oni sami się słyszą, ci z KOD tych z Obywateli RP, a te z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet tych z Karty Zasad?

Chociaż ulicznicy dobrze wiedzą, że tylko działając razem, coś znaczą i próbują się dogadywać, nie jest im łatwo zrezygnować z tego, że „moje jest mojsze”, ustąpić, coś poświęcić. Pierwszą próbę już podjęto. Zawiązuje się inicjatywa pod nazwą KORD – Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. Rodzi się w bólach i, używając terminologii położniczej, ...

Zobacz także

Działaczka