POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (2590) z dnia 2007-02-03; s. 96-99

Ludzie / Poradnik / Narty

Piotr Pytlakowski

Umarła zima, niech żyje zima

Ogłoszono klęskę braku śniegu. Zdecydowanie za wcześnie. Śnieg spadł, mróz schwycił. Narciarze poczuli zew.

Pierwsza część sezonu stała się dla narciarzy szkołą, żeby tak rzec, zimnego chowu. Chów na zimno dla miłośników zjazdów – w przeciwieństwie do turystów ciepłolubnych – oznacza temperatury powyżej zera i kompletny brak śniegu.

Prawie do końca stycznia na tatrzańskich stokach panowała kompletna bryndza. Śniegu jak na lekarstwo, wyciągi unieruchomione, warunków narciarskich brak. W Zakopanem przybysze zza wschodniej granicy, którzy tradycyjnie zjeżdżają do polskiej stolicy zimowej, aby obchodzić tu swoje święta i poużywać na nartach, okupowali jedyną czynną górę, czyli Polanę Szymoszkową. Zapobiegliwie zgromadzono na niej zapasy sztucznego śniegu. Starczyło na tydzień.

Cała mądrość właścicieli wyciągów polegała na wykorzystaniu pierwszych mrozów, aby wyprodukować śnieg z armatek. Ale w tym sezonie nawet najlepsze chęci nie pomogły, nie dało się zgromadzić odpowiednich zapasów, bo skoczyło na plus, a z nieba polał się deszcz. Można tylko współczuć polskim inwestorom górskim, którzy grube pieniądze wykładają na nowoczesną bazę: wyciągi, ratraki, armatki. ...

Załączniki

  • Gdzie na narty

    Gdzie na narty - JR