POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 9 (2998) z dnia 2015-02-25; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Mariusz Janicki

Upadek idola

Jarosław Kaczyński demonstracyjnie nie chciał się spotkać z premierem Węgier Viktorem Orbánem, kiedy ten odbywał rządową wizytę w Warszawie (chociaż, zdaje się, Orbán też nie zamierzał). Tak czy inaczej w ten sposób najwyraźniej kończy się węgierska przygoda polskiej radykalnej prawicy. Przez ostatnie lata Orbán (i jego Fidesz) był dla PiS idolem i wzorem. Do naddunajskiej stolicy odbywały się regularne pielgrzymki poparcia, powstawały panegiryczne książki, wszyscy czekali na drugi Budapeszt. Orbán szalenie imponował wysokim wyborczym zwycięstwem, pozwalającym na dowolne zmiany w prawie i konstytucji, potyczkami z Unią Europejską, konfliktami z tamtejszym trybunałem konstytucyjnym, bankami i sieciami hipermarketów. Także bezceremonialnym traktowaniem sędziów, lansowaniem „wielkowęgierskiej” polityki historycznej, wprowadzaniem swoich ludzi do wszystkich instytucji państwa, w tym do świata kultury, mediów.

Polityka Orbána była więc dla PiS spełnionym snem o zwycięskiej IV RP. Ale Orbán nie sprawdził się w kwestii rosyjskiej. Zaczął flirt z Władimirem Putinem i to ...