POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 12 (3051) z dnia 2016-03-16; s. 50-51

Edukator Ekonomiczny

Witold M. Orłowski

Uwaga na fundusze

Co roku dostajemy z budżetu Unii Europejskiej miliardy euro pomocy rozwojowej. Dzięki nim Polska staje się krajem nowocześniejszym i łatwiejszym do życia. Co będzie, kiedy ich dopływ się skończy?

Poprzedni rząd obiecywał, że „dzięki funduszom europejskim nastąpi skok cywilizacyjny Polski”. Obecny twierdzi, że to właśnie fundusze strukturalne pozwolą uzbierać bilion złotych, dzięki któremu nastąpi „reindustrializacja”, a nasze pensje być może już za kilkanaście lat zbliżą się do niemieckich.

W obecnej perspektywie budżetowej (lata 2014–20) mamy otrzymać z Unii Europejskiej 82 mld euro z tej szuflady, średnio 12 mld euro rocznie. To odpowiednik 3 proc. naszego PKB, kwota pozwalająca sfinansować wydatki, na które trudno byłoby znaleźć pieniądze w kraju. Głównie dzięki funduszom realizujemy większość kluczowych programów rozwoju infrastruktury – bez nich nie byłoby ani autostrad, ani szybkich pociągów. Nie byłoby też wielkich inwestycji w rozwój kapitału ludzkiego, ochronę środowiska czy wspieranie innowacyjności. Widoczne w każdym niemal zakątku Polski tablice z unijną flagą przypominają, jak wiele stało się możliwe dzięki unijnemu współfinansowaniu. Członkostwo w Unii bez wątpienia nam się opłaca.

Pomóc zapóźnionym

Dlaczego UE tak hojnie przekazuje nam pieniądze na rozwój? Wynika to z zapisanej w ...

Podobno każdy Polak zna się na medycynie. Także na polityce się zna, na sporcie i na kuchni. A na ekonomii? Nie zna się? To niedobrze, bo powinien. Bez tej wiedzy trudno się obyć we współczesnym świecie. Jest konieczna, by zrozumieć, co dzieje się w gospodarce i jak to odbija się na naszych domowych budżetach. Oszczędzać czy wydawać? Pożyczać czy inwestować? Złoty czy euro? Dla wszystkich, którzy czują niedosyt wiedzy, we współpracy z NBP przygotowaliśmy kolejną edycję „Edukatora Ekonomicznego” POLITYKI. Wyjaśniamy zawiłości zjawisk gospodarczych, pomagamy w rozwiązywaniu codziennych ekonomicznych problemów.