POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 45 (2166) z dnia 1998-11-07; s. 3-6

Raport

Joanna Podgórska

Uwaga: Zły człowiek

Polacy kochają zwierzęta - ale to często puste deklaracje. Dręczymy je w domu, w gospodarstwie, podczas transportu, w rzeźniach i laboratoriach. A ustawa sprzed roku - która zakazywała traktować zwierzę jak przedmiot - pozostaje martwa bez przepisów wykonawczych.

Ustawa o ochronie zwierząt obowiązuje od ponad roku. Zastąpiła anachroniczne, pochodzące jeszcze sprzed wojny przepisy. Miała dostosować nasze prawo do norm obowiązujących w cywilizowanym świecie i wyeliminować barbarzyńskie traktowanie zwierząt. Dzięki nowym przepisom inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami odebrali dręczycielom kilkanaście psów i kilkadziesiąt zwierząt gospodarskich. Od stycznia wejdzie w życie zakaz tuczu kaczek i gęsi na stłuszczone wątroby, a uboju zwierząt w gospodarstwach rolniczych będzie mógł dokonywać jedynie wyszkolony fachowiec. Jednak wiele wywalczonych przez obrońców zwierząt zapisów pozostaje nadal martwą literą, gdyż ministerstwa zwlekają z wydaniem przepisów wykonawczych, a przestrzegania obowiązujących nie ma kto kontrolować. Prawo sobie, życie sobie.

Kochamy zwierzęta. Co czwarta polska rodzina ma psa. Ponad 90 proc. ankietowanych przez CBOS uważa, że właściciel nie ma prawa bez ograniczeń robić ze zwierzęciem tego, co chce. Prawie 80 proc. jest przekonanych, że zwierzęta odczuwają ból tak samo jak człowiek. Większość żąda surowych kar za okrucieństwo wobec zwierzą...