POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 13 (13) z dnia 2018-09-12; Twoje Miasto, Twój Wybór. Wydanie specjalne POLITYKI na wybory samorządowe 2018 r.; s. 30-33

Piotr Sarzyński

UWIERZ w ducha

Genius loci, duch miejsca. Są miasta, w których wręcz wyziera zza każdego rogu, w innych wydaje się uśmiercony po wsze czasy. Spróbujmy utworzyć jego portret.

Genius loci w miastach to trochę jak chemia w związkach międzyludzkich. Architekci, urbaniści czy miejscy aktywiści rzadko sięgają po ów termin; wydaje się za mało konkretny, nazbyt subiektywny i obarczony indywidualnymi emocjami. Umykający definicjom i skalowaniu. Wolą więc mówić o przestrzeni przyjaznej człowiekowi, dobrze zaprojektowanej, funkcjonalnej, znaczącej historycznie, bogatej w konteksty i narracje itd. Ale przecież czujemy, że duchy miejsc istnieją. I emanują swą dobrą energią. Stańmy sobie – dla przykładu – na szczecińskim Osiedlu Słonecznym, a później przenieśmy się na plac Grunwaldzki w tym samym mieście. Nie będziemy mieli wątpliwości, że z pierwszego z tych miejsc genius loci wyparował (jeśli kiedykolwiek tam zawitał), podczas gdy w drugim hula aż miło.

Jakkolwiek niezręcznie to zabrzmi, duch miejsca zasadniczo lekceważy tzw. życiowe interesy mieszkańców. Za nic ma to, co dla nich najważniejsze: czystość, bezpieczeństwo, kanalizację, miejsca parkingowe, nieodległy sklep lub przedszkole, szybką komunikację miejską, słowem – wygodę życia. Dlatego i mieszkańcy odwdzięczali ...