POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 27 (3117) z dnia 2017-07-05; s. 16-18

Temat tygodnia

Grzegorz Rzeczkowski

Uwikłanie

Książka Tomasza Piątka o Antonim Macierewiczu byłaby znakomitym political fiction, gdyby nie to, że powstała na podstawie skrupulatnie wyłuskanych i opisanych faktów. Bardzo niewygodnych dla głównego bohatera.

Czy Antoni Macierewicz jest rosyjskim szpiegiem?” – to pytanie pojawia się dopiero na końcu tego demaskatorskiego i rozchwytywanego wydawnictwa (sprzedało się już 30 tys. egzemplarzy, kolejnych 30 tys. jest dodrukowywanych, z czego 10 tys. jest zamówionych przez dystrybutorów). I nie stawia go sam autor, ale – jak pisze – stawiają je jego znajomi i czytelnicy. Pytanie szokujące, ale po przeczytaniu „Macierewicz i jego tajemnice” nie aż tak bardzo. Piątek odpowiedzi nie daje, pozostawiając tę kwestię czytelnikom, ale podsumowując swoje półtoraroczne śledztwo, podkreśla to, co udało mu się ustalić: w bliskim otoczeniu Macierewicza od lat znajdują się ludzie powiązani z rosyjską mafią i wywiadem wojskowym GRU, których szef MON obdarza zaufaniem i chroni.

Po przeczytaniu książki można wyciągnąć jeszcze dwa wnioski. Po pierwsze, Macierewicz nie jest tą osobą, za którą się podaje, czyli niestrudzonym tropicielem prawdziwych i fikcyjnych spisków ludzi dawnego systemu, agentów SB oraz rosyjskich wpływów. Jest za to osobą co najmniej uwikłaną w relacje z ludźmi, którym Rosja i jej służby są bliskie. I to osobą, która z tego uwikłania najwyraźniej wydobyć się nie chce i/lub nie może. Gdy uświadomimy sobie, że wszystko dotyczy de facto drugiej postaci w państwie pod względem siły politycznej, szefa ważnego resortu i wiceprezesa rządzącej partii, sprawa robi się bardzo poważna.

Skąd płynie kasa

Ustalenia Tomasza Piątka nie są w całości nowe, autor opisywał te zadziwiające i niekiedy skomplikowane relacje szefa MON w „Gazecie Wyborczej”. W książce rozszerzył i pogłębił to, co udało mu się ujawnić wcześniej. Pokazał nowe tła i konteksty.

Na dziwne, szkodliwe dla bezpieczeństwa państwowego działania ministra i jego ludzi oraz na zagadkowe kontakty wskazywały też inne media, w tym POLITYKA (42/16). Piątek, wertując dokumenty i źródła w internecie, jako pierwszy zebrał tak wiele faktów – szczególnie związanych z biznesową działalnością Macierewicza i bliskich mu osób – złożonych w układankę, w której utkwił polski minister obrony i z której powinien się wreszcie wytłumaczyć. Wiele faktów wydobytych przez Piątka na światło dzienne wystarczałoby do tego, żeby Macierewicza natychmiast odwołać ze stanowiska.

„Follow the money” – tę maksymę amerykańskiego dziennikarstwa śledczego („Sprawdź, skąd idzie kasa”) Piątek przywołuje na początku książki. Jak pisze, sprawdził, „kto finansuje tę niezwykłą karierę Antoniego Macierewicza”, stąd pominął np. intrygujący wątek relacji z Tadeuszem Rydzykiem, który też ma za sobą epizod rosyjski (słynne nadajniki Radia Maryja ulokowane w Rosji, transmitujące na częstotliwościach wojskowych).

Zdaniem Piątka ślady prowadzą do Siemiona Mogilewicza, związanego z Kremlem i rosyjskimi służbami specjalnymi mafiosa, odpowiedzialnego za wielomiliardowe przekręty, handel materiałami rozszczepialnymi i bronią oraz zlecanie morderstw. Mogilewicz, który bywa określany mianem „najgroźniejszego gangstera świata”, to ktoś więcej niż mafijny szef – to raczej nadzorca największych grup przestępczych w Rosji, z grupą sołncewską na czele. Taki specjalny łącznik między Kremlem – którego lokatora dobrze zna – i tamtejszymi służbami a mafią, która wykonuje dla nich brudną robotę. Czy są to więzy bezpośrednie? Nie. Ale jest ich tak wiele, a pośredników stosunkowo niewielu, że trudno uwierzyć w przypadek.

Z przestępczym syndykatem Mogilewicza związany jest niejaki Alfonse D’Amato, były republikański senator, obecnie lobbysta i stronnik Donalda Trumpa. Z D’Amato, wspieranym niegdyś przez ludzi włoskiej i rosyjskiej mafii w Nowym Jorku, Macierewicz robi całkiem niezłe interesy – kontrolowana przez MON Polska Grupa Zbrojeniowa za 15 tys. dol. miesięcznie wynajęła jego firmę do promocji polskiego przemysłu obronnego w amerykańskich i natowskich instytucjach rządowych oraz do lobbowania na rzecz zeszłorocznego szczytu NATO w Warszawie. Obaj panowie – Macierewicz i D’Amato – byli prezesami założonej w USA Friends of Poland, tajemniczej organizacji, w której działał również współpracownik Macierewicza, 20-letni student Edmund Janniger. Piątek opisuje, jak obecny szef MON mógł poznać byłego senatora. Otóż jego były wspólnik, polonijny biznesmen z USA, współpracował z D’Amato jeszcze w latach 80.

Ręka w rękę z agentem

Inną kluczową postacią układanki odtworzonej przez Piątka jest Robert Jerzy Luśnia, były polityk ZChN, poseł LPR, dziś przedsiębiorca z branży farmaceutycznej. Człowiek, który jest pierwowzorem Bartłomieja Misiewicza. Bo podobnie jak Misiewicza, tak i niegdyś młodszego o 12 lat Luśnię obecny szef MON wyciągnął z niebytu, czyniąc go swoją prawą ręką, chroniąc przez lata i wspierając. Prawdopodobnie także finansowo – w książce moż...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]