POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2722) z dnia 2009-09-12; s. 20-23

Kraj

Ewa Winnicka

Użyteczne psychopatie

Rozmowa z płk. dr. med. Janem Wilkiem, naczelnym psychiatrą wojskowym, o tym, jak i po co z przeciętnego człowieka robi się żołnierza (i odwrotnie)

Ewa Winnicka: – Po śmierci kapitana Daniela Ambrozińskiego w Afganistanie za oskarżeniami wobec rządu, że polskie wojsko ma słaby sprzęt, poszły wyznania żołnierzy, że ostrzały ich przerażają, jedzenie jest niedobre, trzeba samemu zadbać o dobre buty. Czy nasi żołnierze są zbyt słabi psychicznie? A może człowiek mieszczący się w psychicznej normie w ogóle nie nadaje się na żołnierza?

Jan Wilk: – Żołnierz musi być psychicznie zdrowy, bo choroba wyklucza kontakt z rzeczywistością. Jeśli jednak żołnierz na wojnie reaguje jak przeciętny zdrowy psychicznie człowiek, naraża na niebezpieczeństwo siebie i swoich towarzyszy. Musi więc mieć specyficzne cechy osobowości, które występują w niektórych rodzajach psychopatii lub socjopatii.

Jakie to cechy?

Obniżony lęk przed śmiercią, zdolność do użycia siły, w tym zabijania z pełną świadomością, umiejętność bezwzględnego podporządkowania się rozkazom i hierarchia wartości nakierowana na wykonanie zadania. Żołnierz jest przeznaczony do tego, żeby jak najbardziej precyzyjnie zabijać i samemu ...

Płk dr Jan Wilk ur. 1965 r. Absolwent Wydziału Filozofii na Uniwersytecie Łódzkim i medycyny w Akademii Obrony Narodowej. Przez 10 lat był lekarzem wojskowym, w tym w jednostce rozpoznania. Pracował też w grupie rozjemców przy ONZ. Przebywał na misjach wojskowych w Iraku, Afganistanie i na Bałkanach. Jest kierownikiem Kliniki Psychiatrii 10 Szpitala Wojskowego w Bydgoszczy. Od 2007 r. także naczelnym psychiatrą wojskowym.