POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 12 (2646) z dnia 2008-03-22; s. 118-120

Ludzie / Sylwetka

Cezary Łazarewicz

VIP z WiP

Swoją walkę o Wolność i Pokój Bogdan Klich zakończył w Ministerstwie Obrony Narodowej. Z wroga armii, pacyfisty stał się nagle militarystą.

Kto mógł przypuszczać, że właśnie on będzie ekspediował polskich żołnierzy i wysyłał depesze kondolencyjne do rodzin poległych. Bo 23 lata temu Bogdan Klich był przeciwny wojnie w Afganistanie i protestował w przejściu podziemnym koło dworca Kraków Główny z transparentem „Precz z okupacją Afganistanu” (lub coś podobnego, bo dziś nikt nie może sobie dokładnie przypomnieć). W ramach wsparcia walki bohaterskich Afgańczyków podstępnie napadniętych przez ZSRR.

– Wtedy chodziło nam o bolesne uderzenie w miękkie podbrzusze PRL – mówi Jan Rojek, który choć działał z Klichem w pacyfistycznym ruchu Wolność i Pokój, sam głosił hasło „Pacyfiści do Pacyfiku”.

Klich swój akces do opozycji zgłosił jeszcze jako licealista. Miał 17 lat, gdy po zabójstwie Stanisława Pyjasa ofiarował swą pomoc Studenckiemu Komitetowi Solidarności. Nie był studentem, więc działał w młodzieżówce SKS, podobnie jak Wojciech Modelski. Dwa lata później razem zostali zatrzymani przez SB, gdy kolportowali ulotki wzywające do bojkotu wyborów. ...