POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 62-63

Kultura

Mirosław Pęczak

W biegu

Coraz częściej słuchamy muzyki albo nagranych książek jadąc metrem albo samochodem. Zjawisku „kultury transportowej” warto przyjrzeć się uważniej.

Terminu „kultura transportowa” użył prof. Wojciech Burszta podczas panelu na ostatnim Kongresie Kultury Polskiej. Panel dotyczył codzienności, a główna teza wypowiedzi profesora była taka, że Polacy nie traktują kultury wyłącznie w kategoriach odświętnych, ale często konsumują jej treści czysto użytkowo, bez celebry. Co więcej, takie nastawienie generuje podaż rozmaitych produktów, które umożliwiają bądź ułatwiają korzystanie z kultury niejako przy okazji. Widzimy to w pociągu, samolocie, na ulicy.

W przygotowanym przez zespół prof. Burszty „Raporcie o stanie i zróżnicowaniach kultury miejskiej” czytamy: „Rewolucja kulturowa już się dokonuje: nie tylko uczestnictwo, lecz i samo środowisko kulturowe się zmienia. Nowym zjawiskiem jest m.in. kultura transportowa, której symbolem mogą być zadarte w kierunku ekranu, zasłonięte prasą lub książką, zaopatrzone w słuchawki głowy pasażerów warszawskiego metra lub podmiejskich pociągów”. Zauważyli to już twórcy reklam. Na eksponowanych na warszawskim Dworcu Centralnym plakatach reklamujących usługi kolei między Warszawą a Wrocławiem mamy stacje: „gazeta, drzemka, Internet, książka”. ...