POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 22 (3061) z dnia 2016-05-24; s. 16-18

Polityka

Malwina Dziedzic

W biegu

Politycy opozycji w obawie, że zaraz ktoś znowu otrąbi ich koniec, sprawiają wrażenie, że ciągle są w ruchu. Szukają strategii na przetrwanie, a potem zwycięski finisz. Ale codzienność zmagania się z PiS jest bardzo męcząca.

Środowe popołudnie. Emocje na Wiejskiej po wcześniejszym zamieszaniu z organizowaniem, a następnie przekładaniem spotkania w sprawie Trybunału już trochę opadły. Część posłów rozeszła się, jedni na komisje, inni do telewizji. Na sali obrad zaraz miało się zacząć pierwsze czytanie rządowego projektu dotyczącego organizacji szczytu NATO. Tuż przed Cezary Tomczyk, poseł PO, alarmuje władze klubu, że przy okazji PiS zapisał w noweli zakaz „spontanicznych zgromadzeń”. – Trzeba huknąć! Najpierw z trybuny, a potem szykujcie z rzecznikiem konfę! Grzejcie: że to tylko pretekst, żeby zablokować możliwość manifestowania! – słyszy w słuchawce. Zakaz ma co prawda dotyczyć terenu Warszawy i być wprowadzony tylko na czas trwania szczytu, ale – jak przekonują politycy PO – w praktyce może spowodować, że nie będzie można protestować np. przeciwko kolejnym antydemokratycznym rozwiązaniom, które w tym czasie akurat znajdą się w Sejmie. Poseł Tomczyk wygłosił krytyczne wobec projektu oświadczenie, zorganizował też konferencję.

Tak wygląda teraz praca partii opozycyjnej. Łapanie PiS za rękę i robienie szumu wokół wątpliwych ...