POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 24 (3013) z dnia 2015-06-10; s. 28-30

Społeczeństwo

Edyta Gietka

W delirce

Jak personel warszawskiej izby wytrzeźwień współuzależnił się od humorów przełożonej.

Ulica Kolska to adres w środowisku kultowy. Od kilkudziesięciu lat spędzają tu przymusowe noce sięgający – incydentalnie lub przewlekle – dna. W 2010 r., wychodząc naprzeciw godnościowej stylistyce unijnej, nazwę zmodyfikowano. Obecnie brzmi: Stołeczny Ośrodek dla Osób Nietrzeźwych. Izba, potocznie żłobek, zalatywała PRL. Przed tygodniem ściany SOdON oblepiono anonsem o wyprzedaży: łóżka ze stelażem 190/90, szafki nocnej, biurka, stoliczka – mały okrągły (wszystko w kolorze jesionu), karniszy mosiężnych (sztuk 2), lodówki Gorenje (5-letnia) i innych akcesoriów. Zainteresowani mogą się zgłaszać do referatu gospodarczego.

Anons wywołał w personelu znany nawrót lękowy. Wyposażenie należy do przeprowadzającej się pod nowy adres dyrektorki. Brak zainteresowania może zinterpretować źle.

Od sześciu lat prawie 100-osobowy personel – obsługujący trzeźwiejących medycznie, terapeutycznie oraz biurowo – szuka sposobów odtrucia atmosfery. Niestety, kadencja dyrektorki przypadła na tsunami światowego kryzysu, które zmiotło odwagę ludzką.

1

Zaczęło się przyjemnie, jak to bywa z pierwszym kieliszkiem. W 2009 r. odszedł jej poprzednik – w&...