POLITYKA

Poniedziałek, 25 marca 2019

Polityka - nr 48 (3188) z dnia 2018-11-28; s. 6

Z życia sfer

Sławomir Mizerski

W imię ojca i syna

Ministrowi koordynatorowi służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu zarzucono, że pomógł załatwić synowi dobrze płatną pracę w Banku Światowym. W odpowiedzi rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska oświadczyła, że „dzieci polityków, nasze dzieci, są młodymi, wykształconymi, znającymi języki ludźmi, którzy sami decydują o wyborze własnej drogi życiowej”. Te dzieci muszą gdzieś pracować, a ponieważ są zdolne i inteligentne, za dużego wyboru, niestety, nie mają. Wiadomo, że wykształcone dziecko polityka partii rządzącej nie pójdzie do pracy, którą może wykonać mniej rozgarnięte dziecko kogoś innego, bo jakby poszło, pokazałoby, że wcale nie jest takie inteligentne.

Powiedzmy sobie jasno: gdyby wszyscy Polacy byli dziećmi polityków partii rządzącej, Polska rozwijałaby się dynamiczniej. Szkoda, że obecni politycy partii rządzącej nie są swoimi dziećmi, bo byliby bardziej kompetentni, inteligentni i lepiej wykształceni. Nie wykluczam, że pani Kopcińska byłaby bardziej zabawna i błyskotliwa, będąc dzieckiem jakiegoś polityka PiS. Uważam też, że gdyby minister Błaszczak ...