POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 26 (3166) z dnia 2018-06-27; s. 19-21

Polityka

Marcin Kołodziejczyk

W Polskę!

W weekendy politycy partii rządzącej wyruszają w Polskę na spotkania z wyborcami. Chwalą się, że partia podniosła kraj z ruiny i wprowadziła praworządność. Straszą, że ruina natychmiast wróci, jeżeli partia nie zostanie wybrana na następną kadencję.

Głośno nie nazywa się tych spotkań kampanijnymi, wyborczymi ani przedwyborczymi, ale „spotkaniami Parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości”. Miejsce, termin przyjazdu i nazwisko bohatera ogłasza się zawsze w piątek koło południa – w tym samym czasie zaczyna się rozlepianie stosownych plakatów na słupach i tablicach ogłoszeniowych. Ludzie się dziwią, że przyjeżdża polityk, bo jeszcze kilka godzin wcześniej nic o tym nie wiedzieli.

Opóźnienie to strategia – podróżujący politycy partyjni często narzekają, że ich śladem jeżdżą „przeróżne elementy” i „warcholstwo” po to, aby zakłócać pozytywny wydźwięk spotkań trudnymi pytaniami. Im później warchoł się dowie o spotkaniu, tym większa możliwość, że nie dojedzie. Polityk rządzący, zanim zacznie mu się zadawać pytania, wymieni w przemówieniu chwalebne aspekty rządów swojej partii – wszędzie punkt w punkt te same, jak wynika z reporterskiej podróży za politykami PiS w ostatni weekend. Wobec trudnych pytań z sali i odmiennych zdań, warchołów natychmiast zagłuszy krzykiem lub rzuci się na nich ...