POLITYKA

Poniedziałek, 17 czerwca 2019

Polityka - nr 29 (3169) z dnia 2018-07-18; s. 23-25

Polityka

Jacek Żakowski

W proteście i po proteście

Matthew Bolton, wicedyrektor brytyjskiej organizacji Citizen UK, o tym, jak protestować i co zrobić, aby manifestacje, strajki i marsze przyniosły sukces.

JACEK ŻAKOWSKI: – Od ponad dwóch lat tysiące Polaków protestują, demonstrują, pikietują. I nic. Władza nie reaguje. Co jest z nami nie tak?
MATTHEW BOLTON: – Pewnie to, co jest potem. Bo protest sam z siebie nie przynosi zmiany. Dlatego brytyjskie wydanie mojej książki ma podtytuł „Od sprzeciwu do sprawstwa”.

Nie warto protestować?
Warto, kiedy protest jest częścią strategii budowania siły lub jej ujawniania. Lepsze samopoczucie nie wydaje mi się wystarczającym efektem protestu.

Co jest wystarczające?
Przynajmniej nagłośnienie przesłania. Zgromadzenie podobnie myślących ludzi. Stworzenie im okazji do zorganizowania się w trwalsze struktury albo do włączenia się w struktury, które już istnieją. Jeśli to się udaje, można zdobyć poparcie mediów, różnych środowisk, polityków i czasem nawet władzy. Ale jeżeli protest jest tylko symbolem sprzeciwu, z którego nic więcej nie wynika, to nie jest wart wysiłku, którego wymaga organizowanie go, a nawet sam udział. Protest wyłącznie symboliczny tylko zużywa energię i inne ...

Matthew Bolton jest wicedyrektorem i głównym organizatorem Citizens UK. Techniki i doświadczenia organizowania demokratycznych kampanii opisał w niedawno wydanej po polsku książce „Power Protest. Jak protestować skutecznie”.