POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 41 (2777) z dnia 2010-10-09; s. 40-44

Raport

Martyna BundaMaciej Perzanowski  [wsp.]

W trybach ochrony

Polska i brytyjska ustawa o ochronie płodu ludzkiego brzmią tak samo. Ale Polki jeżdżą przerywać ciążę do Wielkiej Brytanii, bo u nas ochroną płodu zajmuje się specyficzny system donosicielsko-prokuratorsko-moralizatorski.

I w Polsce, i w Wielkiej Brytanii wolno usunąć ciążę, gdy stwarza ona zagrożenie dla zdrowia kobiety. Brytyjczycy definiują je tak jak Światowa Organizacja Zdrowia. Że zdrowie to sytuacja pełnego – fizycznego, umysłowego i społecznego – dobrostanu człowieka. Zgodnie z tą interpretacją brytyjscy lekarze za wskazanie zdrowotne do aborcji uznają więc depresję kobiety, jej myśli samobójcze albo trudną sytuację życiową.

W Polsce trudno jest znaleźć szpital, który wykona zgodną z prawem aborcję, nawet jeśli płód jest nieodwracalnie uszkodzony. Wymiar sprawiedliwości latami prowadzi procesy lekarzy, którzy wykonali zabiegi zgodnie z ustawą, tyle że na prośbę kobiety przeprowadzili je we własnych gabinetach. Wśród lekarzy, sędziów i prokuratorów karierę robi syndrom postaborcyjny (PAS) – zespół rzekomych cierpień psychicznych, które według tzw. obrońców życia miałyby kobietę po aborcji prześladować już do śmierci. W poważnych badaniach medycznych PAS uważany jest za co najwyżej syndrom zasugerowany.

Sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie Marian P. we wrześniu 2009 r. powołał się ...

Ile aborcji?

Liczba nielegalnych zabiegów, przeprowadzanych w Polsce, nie jest znana. W podziemiu coraz częściej dominują metody farmakologiczne – środkami dopuszczonymi w Polsce jedynie do leczenia innych chorób. Aborcja wykonana popularnym lekiem na stawy, który w aptece kosztuje ok. 50 zł, w podziemiu kosztuje powyżej 1,5 tys. zł. Lekarze związani ze środowiskami tak zwanych obrońców życia szacują wszystkie aborcje u Polek na co najwyżej kilkanaście tysięcy. W Hiszpanii, kraju o podobnej do Polski populacji i podobnym prawie aborcyjnym, gdy obowiązywała jeszcze restrykcyjna ustawa aborcyjna, przeprowadzało się ponad 100 tys. legalnych zabiegów usunięcia ciąży, głównie ze względu na zagrożenie zdrowia i życia kobiety. Prawo zostało zliberalizowane.

Polki za granicą

Środowiska feministyczne szacują liczbę ciąż przerywanych za granicą na 30–40 tys. rocznie.

W Niemczech Polki usuwają kilkanaście tysięcy ciąż rocznie. Koszt w szpitalu publicznym to 410 euro, w klinikach prywatnych 550–600 euro. Na trzy dni przed zabiegiem odbywają obowiązkową konsultację z psychologiem. Niemieckie szpitale niechętnie podejmują się późnych aborcji uszkodzonych ciąż. Przyjmowania Polek odmawiają niektóre poradnie należące do Kościołów.

W Wielkiej Brytanii tylko ok. 20 Polek rocznie przerywa ciążę w publicznych szpitalach płacąc za to w kasie ok. 1,2 tys. funtów. Jednocześnie brytyjska organizacja BAPS szacuje, że co najmniej 15 tys. pacjentek z Polski przerywa tam ciąże bezpłatnie, a w niektórych klinikach Polki stanowią nawet 50 proc. pacjentek. Procedury nie są skomplikowane, trzeba mieć jedynie pozwolenie na pracę. Obowiązkowa jest konsultacja z psychologiem.

W Holandii aborcja w publicznej służbie zdrowia kosztuje 280 euro. Tylko jedna publiczna klinika Mildred Rutgers Huis przeprowadza u Polek ok. 100 aborcji rocznie. W sumie Polki przeprowadzają tam kilka tysięcy aborcji.

W Austrii aborcja w publicznej służbie zdrowia kosztuje około 460 euro. Jedna publiczna klinika Gynmed Clinic w Wiedniu i Salzburgu wykonuje około 200 aborcji rocznie. Polki przeprowadzają w Austrii kilka tysięcy aborcji rocznie, ale z wyraźną tendencją rosnącą.

Czechy – przerwanie ciąży w publicznym szpitalu kosztuje około 900 zł, a telefoniczne umówienie się zajmuje kilka minut.

Na Słowacji można przerwać ciążę, bez podawania przyczyn, do 12 tygodnia. Kilka prywatnych klinik ma strony internetowe w języku polskim; proponują zabiegi w cenie 1,4 tys. zł i jest to cena końcowa, niezależnie od wystąpienia ewentualnych komplikacji.

Zawiłe losy ustawy

• Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży weszła w życie w 1993 r., po 4 latach wyczerpujących debat.

• W 1994 r. uchwalono projekt bardziej liberalny, ale zawetował go prezydent Lech Wałęsa.

• W 1996 r. udało się zmienić prawo; kobieta mogła przerwać ciążę z racji na trudną sytuację osobistą, ale w 1997 r. Trybunał Konstytucyjny, poproszony o ocenę przez Solidarność, uznał przerywanie ciąży ze względów społecznych za sprzeczne z konstytucją.

• W 2004 r. głębokie zaniepokojenie sytuacją w Polsce wyraził Komitet Praw Człowieka ONZ, zalecając rządowi liberalizację ustawy, ale raport ONZ pozostał bez odpowiedzi.

• W tym samym roku, zebrawszy obowiązkowe 100 tys. podpisów, do Sejmu złożono obywatelski projekt ustawy, liberalizujący dotychczasowe prawo aborcyjne. Sejm nigdy się jednak tym projektem nie zajął.