POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 10 (2183) z dnia 1999-03-06; s. 17

Wydarzenia

Aleksander Chećko

W zawieszeniu

Lubelski Sąd Rejonowy oddalił przed tygodniem prokuratorski wniosek o odwieszenie Andrzejowi Lepperowi orzeczonej w 1997 r. kary pozbawienia wolności w związku z ostatnimi incydentami na drogach. - Sąd był niezawisły i stanął na wysokości zadania - triumfował szef Samoobrony. W politycznym kotle, w którym wymiar sprawiedliwości nie chce mieszać, utonęły prawne argumenty.

Wejdźmy w skórę prokuratora, który np. widział w telewizji brutalny incydent podczas blokady. Z jednej strony kodeks zmusza go do działania z urzędu (art. 10 kpk stanowi, że "organ powołany do ścigania przestępstw jest obowiązany do wszczęcia i przeprowadzenia postępowania przygotowawczego, a oskarżyciel publiczny także do wniesienia i popierania oskarżenia").

Z drugiej strony słyszy on i czyta, że rząd uznaje chłopskie protesty za zasadne. W tym samym czasie jednak nasz oskarżyciel otrzymuje od ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego (prokuratura działa w Polsce hierarchicznie) pisemne przypomnienie środków prawnych na wypadek nielegalnych blokad i protestów. - W tej atmosferze działać trzeba, ale bez pośpiechu, nadgorliwości, z nadzieją, że sprawa trafi do kolegi - wyraził się pewien prokurator. Padło na kolegę z Lublina, bo już wcześniej Andrzej Lepper naruszył tu prawo.

Przed dwoma laty tamtejszy sąd rejonowy prawomocnie skazał Andrzeja Leppera za publiczne znieważanie osób i lżenie organów państwowych na rok pozbawienia wolności. Warunkowo zawiesił wykonanie kary na 2 lata. Skoro w styczniu 1999 r. - rozumował zapewne ...