POLITYKA

środa, 27 marca 2019

Polityka - nr 31 (3171) z dnia 2018-08-01; s. 8-9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Jędrzej Winiecki

Wakacje z sinicami

Wyjątkowy „zakwit” bałtyckich sinic to efekt kilku czynników. I prawie wszystkie związane są z działalnością człowieka.

Marzenie o ciepłym lecie nad Bałtykiem niestety się spełniło. Żar leje się z nieba, ale nad dziesiątkami kąpielisk, głównie w Pomorskiem, ratownicy wciągnęli na maszty czerwone flagi. Zakwit maleńkich, ale dokuczliwych sinic doprowadził do perturbacji nad całym morzem. Elektrownia jądrowa w Loviisie ograniczyła produkcję energii elektrycznej, by zużywać mniej wody do chłodzenia reaktorów, co ma pomóc nie podnosić temperatury Zatoki Fińskiej. Przed kontaktem z wodą morską na swoim wybrzeżu ostrzegają Niemcy. Tak masowego zakwitu sinic nie było w Bałtyku od 12 lat.

Siłą rzeczy także nieplażowicze przeszli przyspieszony kurs wiedzy o sinicach. Przyglądający się im naukowcy wolą bardziej precyzyjną nazwę: cyjanobakterie. – Kiedyś klasyfikowano je do glonów, bo zawierają chlorofil i są zielone. To jedne z ciekawszych organizmów, uważa się m.in., że jako pierwsze produkowały tlen, czym określiły kierunek rozwoju życia na Ziemi – mówi prof. Hanna Mazur-Marzec, badaczka cyjanobakterii z Uniwersytetu Gdańskiego. Dziś zielonkawy drobiazg – skłębiony w ogromnych, nitkowatych ...