POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 14 (2699) z dnia 2009-04-04; s. 62-63

Kultura

Mariola Wiktor

Walc z pamięcią

Rozmowa z Arim Folmanem, reżyserem wchodzącego na nasze ekrany animowanego dokumentu „Walc z Baszirem”

Mariola Wiktor: – Zarzekał się pan, że nigdy nie zrealizuje filmu, który przywoła pana osobiste, traumatyczne wspomnienia z czasów pierwszej wojny libańskiej z 1982 r. Tymczasem „Walc z Baszirem” rozdrapuje stare rany. Dlaczego zdecydował się pan na to po tylu latach?

Ari Folman: – Powód powstania „Walca z Baszirem” był dość prozaiczny. Kiedy stuknęła mi czterdziestka – a było to siedem lat temu – postanowiłem uwolnić się od obowiązkowej służby w rezerwie armii izraelskiej. Staje się to możliwe dopiero po przekroczeniu pięćdziesiątki i dotyczy wszystkich zdrowych mężczyzn, mimo iż w młodości każdy z nas przez trzy lata był żołnierzem. Taka służba w rezerwie polega na tym, że co roku trzeba stawiać się w jednostce i spędzać tam od dwóch tygodni do miesiąca. Była to dla mnie zwykła strata czasu. Bo do moich głównych zadań należało pisanie głupawych scenariuszy do filmów instruktażowych w rodzaju „Jak się obronić w czasie ataku atomowego” i tym podobnych bzdur. Ktoś ...

Ari Folman ur. w 1962 r. w Hajfie. Izraelski reżyser i scenarzysta. Na początku lat 80. służył w wojsku i brał udział w wojnie na terenie Libanu. Oddział, w którym służył, otaczał obóz uchodźców w czasie masakry w Sabra i Shatila. O tym przeżyciu opowiada film „Walc z Baszirem”, który zebrał wiele nagród, m.in. Złoty Glob dla najlepszego filmu zagranicznego oraz nominację do Oscara.