POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 10 (2391) z dnia 2003-03-08; s. 76-77

Historia / 50 lat po Stalinie

Jan Dziadul

Walczyk na lodzie w Stalinogrodzie

Do nadania któremuś z polskich miast imienia Stalina przymierzano początkowo Częstochowę, jednak ktoś z najwyższych władz PZPR przytomnie zauważył, że przecież katolickie pielgrzymki nie mogą iść do Stalinogrodu, a już na pewno modlić się do Matki Boskiej Stalinogrodzkiej. Ale dlaczego wybór padł na Katowice?

7 marca 1953 r., a więc dwa dni po śmierci Stalina, już od godz. 19 megafony witały podróżnych na dworcu w Stalinogrodzie, choć bilety mieli wykupione do Katowic. „Trybuna Robotnicza” pochwaliła później kolejarzy: „Już o 23.00 na byłym katowickim dworcu wszystkie tablice głosiły, że stolica polskiego przemysłu nosi zaszczytną nazwę Stalinogród”. Od tego też dnia dzieciom w metrykach urodzenia zaczęto wpisywać Stalinogród – taki dokument wystawiono 16 719 osobom.

Na prośbę ludzi pracy

Dzień wcześniej na Śląsku, jak w całym kraju, odbyły się specjalne narady komitetów partyjnych wszystkich szczebli. Obradowała też egzekutywa KW PZPR – przewodniczył pierwszy sekretarz Józef Olszewski, a komunikat o śmierci wodza odczytał sekretarz Edward Gierek. Jak wszędzie wyrażano ból, żal i rozpacz, a także nadzieję na zwycięstwo światowego komunizmu. Śmierć Stalina miała nadać impet stalinizmowi. W protokole z tego posiedzenia nie ma jednak ani słowa o zmianie nazwy Katowic.

Decyzja zapadła tego samego dnia w Warszawie w&...