POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 7 (2996) z dnia 2015-02-11; s. 44-45

Edukator Ekonomiczny

Witold M. Orłowski

Walutowy rollercoaster

Kurs złotego wobec najważniejszych walut zawirował i czasem trudno z tym żyć. Zwłaszcza wówczas, gdy ktoś wcześniej nie docenił siły i znaczenia ważnego słowa: ryzyko.

Kiedy Polska wstępowała do Unii, złoty był bardzo słaby. 1 maja 2004 r. za euro trzeba było płacić 4,80 zł (dziś 4,30), a za dolara 4,00 (dziś 3,70). Potem nastąpiło wzmocnienie naszej waluty – tak że w połowie 2008 r. frank i dolar były warte już tylko 2 zł, a euro 3,20 zł.

Wraz z kryzysem zaczęła się nerwowa jazda kursową kolejką górską. Najpierw złoty osłabł, zbliżając się do granicy 5 zł za euro i 4 za dol. Potem wzmocnił się o 25 proc., aby z kolei, na fali obaw o bankructwo krajów południa Europy, ponownie stracić jedną piątą swojej wartości. Od 2012 r. jest jednak względna stabilizacja – przez 3 lata kurs zmieniał się umiarkowanie. Tak było aż do 15 stycznia 2015 r., gdy szwajcarski bank centralny zaprzestał obrony franka przed wzmocnieniem, w związku z czym jego kurs doszedł do prawie 5 zł, aby w kilkanaście dni ustabilizować się na poziomie około 4 zł. Na część z 550 tys. gospodarstw domowych, które zaciągnęły kredyt hipoteczny we frankach, padł blady strach.

Jak bardzo osłabił się złoty?

Gdyby wsłuchiwać się tylko ...

Deficyt budżetowy, deflacja, problemy górnictwa, konflikt na Ukrainie, rosnący kurs franka szwajcarskiego, taniejąca ropa – każda taka wiadomość może mieć wpływ na nasze życie, nawet jeśli dotyczy spraw dziejących się na drugim końcu świata. Jesteśmy obywatelami globalnej wioski, którą rządzą prawa ekonomii. Bez ich zrozumienia trudno dziś podejmować ważne życiowe decyzje czy gospodarować domowym budżetem. W kolejnym już Edukatorze Ekonomicznym POLITYKI, przygotowanym we współpracy z NBP, proponujemy wspólny spacer po meandrach polskiej i światowej gospodarki.