POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 2 (2) z dnia 2018-02-28; Pomocnik Historyczny. 1/2018. Rewolta 1968; s. 64

Detale

 (MP)

Wędrowiec Stachura

Na początku lat 70., kiedy do Polski na dobre dotarła fala kontrkultury, każdy młody człowiek z wypiekami na twarzy czytał „Całą jaskrawość” i „Siekierezadę albo zimę leśnych ludzi” Edwarda Stachury (1937–79). Krytycy mieli z tym autorem pewien kłopot. Swoje pierwsze wiersze opublikował w 1957 r., ale nigdy właściwie nie był identyfikowany z pokoleniem debiutującym w okolicach przełomu październikowego. Poezja Stachury wydawała się zbyt gawędziarska i zbyt piosenkowa, co zresztą zgadzało się z artystyczną praktyką jej twórcy, bo swoje wiersze wyśpiewywał przy akompaniamencie gitary. Pierwszy tom opowiadań „Jeden dzień” (1962 r.) już zwiastował talent prozatorski, ale recenzenci przyjęli książkę z umiarkowanym entuzjazmem, widząc w niej dość typowy przykład tzw. małego realizmu, a w postawie narratora „naiwny franciszkanizm”. Nie mieli już takich rozterek po ukazaniu się w 1969 r. „Całej jaskrawości”, a potem w 1971 r. „Siekierezady” – opowieści o ciężkiej pracy przy wyrębie lasu, o przyjaźni, miłości i śmierci. Ale są w ...