POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 9 (2287) z dnia 2001-03-03; s. 36-38

Świat

Aureliusz M. Pędziwol

Węgierska żupa

Słowacja lepiej wygląda z zewnątrz niż od środka

To Vlado, czyli Vladimír Mecziar, ówczesny premier, a do dziś szef stworzonego przez siebie Ruchu na rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS), pchnął ku sobie postkomunistów i chadeków, liberałów i socjalistów, socjaldemokratów i zielonych. Słowaków i Węgrów. Nie tylko zmianą ordynacji. Zjednoczyli się przeciw jego autorytaryzmowi, przeciw nacjonalizmowi jego i jego koalicjantów, a w końcu przeciw nieprawdopodobnemu kumoterstwu, którego symbolem stało się prywatyzowanie państwowej gospodarki przez jego najbliższych przyjaciół.

Na półmetku rządów tej wielobarwnej koalicji partii Słowację czekają decydujące kroki. – Najważniejszym problemem jest dziś nowelizacja konstytucji – twierdzi Grigorij Meseżnikov, prezes bratysławskiego Instytutu Spraw Publicznych, (IVO). Prof. Miroslav Kusý z Uniwersytetu Komenskiego w Bratysławie podkreśla, jak wiele będzie zależeć od załatwienia najbardziej palących problemów słowackich Węgrów. – To jest klucz do stabilności Słowacji. Prof. Kusý specjalizuje się w prawach człowieka i mniejszości. Właśnie w tych kwestiach doradza słowackiemu premierowi. Formalnie – jak mówi – Mikulaszowi Dzurindzie, praktycznie jego węgierskiemu zastępcy do spraw mniejszości Pálowi Csákiemu.

– Nowelizacja była przygotowywana już od dwóch lat – wyjaśnia Meseżnikov. – W pierwszym czytaniu przeszła, ale dopiero jej dalsze losy pokażą, czy ta koalicja rzeczywiście dysponuje większością konstytucyjną.

Matematycznie rzecz biorąc – dysponuje. Zajmuje 91 foteli w parlamencie liczącym 150 miejsc. To znaczy o jeden więcej niż wymagane trzy piąte. Czy jednak jej posłowie w tak trudnej ...