POLITYKA

Wtorek, 16 lipca 2019

Polityka - nr 32 (2768) z dnia 2010-08-07; s. 82-83

Świat

Tadeusz Olszański

Węgierskie cięcie

ELADÓ! Na sprzedaż! Takie tablice wiszą na domach w całych Węgrzech. Dlaczego Madziarzy się wyprzedają?

Na średniowiecznej uliczce Almagyar na Podzamczu – w słynącym z kąpielisk i dobrych win mieście Eger – aż na trzech domach znajdują się napisy „Eladó”.

Na sprzedaż jest również XVIII-wieczna kamienica i mieszczący się w niej pensjonat Virag. Istne cudo, w którym jeszcze rok temu trudno było znaleźć wolny pokój. W Budapeszcie napis „Eladó” można zobaczyć nawet na murach kilku najbardziej znanych restauracji. Na przykład na pięknej willi, przy reprezentacyjnej alei Andrassy, gdzie mieściła się także siedziba stowarzyszenia dziennikarzy. Podobnie jak na Wzgórzu Róż, miejscu pochówku tureckiego derwisza Gule Baby, gdzie na kupców czekają olbrzymie wille z basenami, a tuż obok straszą pozamykane na głucho winiarnie.

Ewa Lepresne, właścicielka egerskiego pensjonatu Tuzmadar, bezradnie rozkłada ręce: – Kryzys, kryzys i jeszcze raz kryzys! Ci, co brali kredyty, zwłaszcza we frankach szwajcarskich, odczuli go najmocniej. Kilka lat temu szwajcarska waluta miała bardzo korzystny kurs. Za jednego franka płaciło się 110 forintów, obecnie 200! – tłumaczy pani Ewa. Sama też wzięła ...