POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 52 (2277) z dnia 2000-12-23; s. 44-46

Kultura

Anna Grużewska  [oprac.]

Wersje reżyserskie

Ankieta „Polityki”: Co polscy twórcy chcieliby zmienić w swoich filmach

Nie tylko książki miewają swoje losy – filmy też. Bywa, że stare obrazy wracają ponownie na ekrany, rozpoczynając nowe życie, nieraz ciekawsze od pierwszego. Najczęściej powodem ponownych premier jest twórcze wykorzystanie nowych zdobyczy techniki (udźwiękowienie, kolorowanie kadrów czarno-białych). Od paru sezonów na Zachodzie pojawiają się tzw. wersje reżyserskie, czyli autorskie – twórca na nowo montuje swój film, dodając sceny, które kazał mu usunąć producent lub cenzor. Niedawno nową wersję „Ziemi obiecanej” przedstawił Andrzej Wajda. Kto następny? Czy i co zmieniliby w swoich znanych filmach wybitni twórcy, gdyby je reżyserowali dziś?

Filip Bajon

Ur. 1947. Właśnie skończył zdjęcia do „Przedwiośnia”. Wcześniejsze filmy: „Aria dla atlety”, „Bal na dworcu w Koluszkach”, „Magnat”, „Poznań ’56”.

W moich filmach staram się nic nie robić wbrew sobie. Jednak często bywało tak, że dla dobra filmu wycinałem z niego całkiem dobre sceny. Tak było w przypadku „Poznania ‘56”. Z ogromnym żalem pozbyłem się z niego pięknych, metafizycznych scen, które, niestety, mocno zwalniały akcję. Oczywiście, nie obywało się bez ingerencji cenzury. Z „Limuzyny Daimler-Benz” wycieli mi scenę orgii licealistów na pływalni w Zgierzu.

Najbardziej jednak żałuję sceny z „Rekordu świata”, w której Jacek Kleyff oprowadzał wycieczkę po Pałacu Kultury. Inna sprawa, że w ogóle nie miałem złudzeń, że tę scenę uda mi się ocalić. Wstawiłem ją świadomie, wiedząc, że cenzor skupi się na niej, a co innego przejdzie. Taki parasol chroniący film przed zbytnim pocięciem. Tak też się stało. Czy dla tego fragmentu warto byłoby jeszcze raz montować film? W tej chwili już nie.

 

Jerzy Kawalerowicz

Ur. 1922. ...