POLITYKA

Piątek, 17 listopada 2017

Polityka - nr 34 (3124) z dnia 2017-08-23; s. 12-14

Temat tygodnia

Grzegorz Rzeczkowski

Wiadomości inne niż wszystkie

Oglądanie programów newsowych i publicystycznych w TVP jest jak życie w matriksie. W rzeczywistości tak mocno wykrzywionej, że aż nie chce się wierzyć, by ktoś mógł w nią uwierzyć.

Rytel zna każdy, kto w ostatnich dniach zajrzał do internetu lub włączył telewizor. Poturbowana przez nawałnicę wieś w Borach Tucholskich dodatkowy rozgłos zyskała kilka dni po kataklizmie za sprawą „Wiadomości”. Propagandowy flagowiec TVP, w którym właśnie zmieniło się kierownictwo (Marzenę Paczuską zastąpił Jarosław Olechowski), wyemitował wypowiedź sołtysa Łukasza Ossowskiego. Widzowie usłyszeli zgodną z obowiązującą linią pochwałę polskiej armii: „Dotarcie bez specjalistycznego sprzętu, tego najcięższego, którym dysponuje armia, byłoby niemożliwe”. W innych mediach – choćby w „Faktach” TVN, które w porównaniu do „Wiadomości” są jak serwis CNN przy radzieckiej Wriemia – sołtys, owszem, cieszył się z pomocy wojska, ale podkreślał również, że nadeszła późno, cztery dni po kataklizmie, choć prosił o nią już kilka godzin po przejściu nawałnicy.

„Wiadomości” TVP, które pod nowym kierownictwem wyostrzają przekaz i wciąż tracą widzów (o 25 proc. w porównaniu do 2015 r.), nawet nie próbowały robić dobrej miny. Następnego dnia wyemitowano materiał „Wojsko uratowało Rytel przed powodzią”, w którym dowodzono, że bez żołnierzy nie dałoby się udrożnić zawalonej połamanymi drzewami i grożącej wylaniem Brdy. Z wpisów świadków na Facebooku i forach dyskusyjnych wynika jednak, że wojsko raczej wspomagało inne służby, mieszkańców i ochotników. „Na temat wojska to już w ogóle szkoda mówić. Jedną kłodę wyciągali prawie pół dnia. Gdzie my z chłopakami przez pół dnia udrożniliśmy chyba trzy, cztery kilometry” – mówił w TVN 24 mężczyzna pracujący przy usuwaniu wiatrołomów. Na Facebooku prawie 120 tys. wyświetleń miał film nakręcony przez fotografa Rafała Wojczala, na którym widać, jak Antoni Macierewicz instruuje żołnierzy słowami: „Ale uważajcie przede wszystkim, naprawdę, nie ma tutaj co ryzykować”. Telewizja też nie ryzykuje i tego typu materiałów po prostu nie emituje.

Finezja kombajnisty

Oglądaliśmy „Wiadomości” i TVP Info przez 10 dni. Można odnieść wrażenie, że cokolwiek wspólnego z rzeczywistością mają tam jedynie wyniki sportowe, prognoza pogody oraz losowania Lotto. Widz został sprowadzony do roli adresata przewijającego się cyklicznie na pasku TVP Info komunikatu przypominającego o obowiązku płacenia abonamentu.

Po nawałnicach, które oprócz zamachów w Hiszpanii były najważniejszym tematem ostatnich dni, nikt w TVP nie roztrząsał, czy pomoc przyszła na czas i z odpowiednim zaangażowaniem państwa i wojska, dlaczego system ostrzegania nie zadziałał, jaki wpływ na to, co się stało, mają zmiany klimatyczne itd.

Telewizja, zwana jeszcze z rzadka publiczną, działa w pełnej zgodności z doktryną nakreśloną rok temu przez prezesa PiS, a zamykającą się w zdaniu wypowiedzianym w wywiadzie dla „Do Rzeczy”: „W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”. Co zresztą jest w pełni zgodne z punktem widzenia szefa TVP Jacka Kurskiego o „ciemnym ludzie, który wszystko kupi”. Na Woronicza wierzą w to tak bardzo, że nawet Światowy Kongres Bibliotekarzy we Wrocławiu „Wiadomości” sprzedają jako „wielkie wyróżnienie dla nas”.

Każdy, nawet najmniejszy, sukces rządu powielany jest na antenie do znudzenia. Informacja o tym, że PKB w drugim kwartale wzrósł o 3,9 proc., była wałkowana przez co najmniej dwa dni, ilustrowana planszą na cały ekran i wielką strzałką skierowaną do góry. I żeby nie było wątpliwości: „wzrost gospodarczy wynika z bardzo dobrej, zrównoważonej polityki prowadzonej dzisiaj przez rząd, który stara się stworzyć lepsze warunki dla przedsiębiorców, ale z drugiej strony nie zapomina o kwestiach społecznych” – jak powiedział ekspert Sławomir Horbaczewski. Głosy przeciwne? Brak. Z Polski w ruinie Polska rozkwitła jak krokusy na wiosnę. „Nasza gospodarka dobrze się rozwija, a kraj ładnie wygląda” – to już inny ekspert TVP, prof. Marian Żukowski z Instytutu Ekonomii i Zarządzania KUL.

Krytycznych wypowiedzi publicystów, ekspertów czy przedstawicieli organizacji pozarządowych w stacji, która z mocy prawa powinna prezentować różne punkty widzenia, nie usłyszymy. Osobny przypadek to politycy opozycji. Jeśli ktoś, oglądając TVP, ulega złudzeniu, że obecność przedstawicieli opozycji na antenach tego nadawcy to resztka pluralizmu, która jakimś cudem zachowała się w umysłach wydawców z placu Powstańców, szybko ląduje na ziemi. Opozycja służy co najwyżej za tarczę strzelniczą i kozła ofiarnego – bo to „piąta kolumna niemiecka”, a jej liderzy to „debile” (dwa ostatnie sformułowania pochodzą od widzów programu – przynajmniej w założeniu – satyrycznego „W tyle wizji”). Przedstawiciele Nowoczesnej, PO i PSL zwykle są w pojedynkę, przy czym widać wyraź...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]