POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 16 (2397) z dnia 2003-04-19; s. 20

Komentarze

Jerzy Baczyński

Widok spod Akropolu

Traktat z Unią podpisujemy w nastroju, niestety, mało uroczystym

Obraz kolorowych ogni sztucznych, rozbłyskujących nad Budapesztem, mógł wywoływać zawiść: Węgrzy mają już za sobą referendum unijne. Zwolennicy przystąpienia do Unii Europejskiej odnieśli druzgocące zwycięstwo (84 proc. głosów za) i gdyby nie zaskakująco niska frekwencja – ledwie 45 proc. – triumf byłby całkowity. Niechcący bracia Węgrzy przekazali nam poważne ostrzeżenie: jeśli tam ponad połowa obywateli nie pofatygowała się do urn, to i nasze referendum może przebiegać podobnie, co oznacza, że, formalnie, głosowanie ludowe nie będzie miało mocy stanowiącej. Doświadczenie węgierskie sugeruje, że głównym celem naszej kampanii przed referendum powinno być nakłonienie obywateli, aby w ogóle zechcieli w tej sprawie zabrać głos.

Nieoficjalnie kampania zaczyna się po 16 kwietnia, czyli od uroczystości podpisania w Atenach przez wszystkie kraje członkowskie i kandydujące traktatu akcesyjnego. To dobry moment i dobre miejsce. Tak się złożyło, że akurat w tym półroczu instytucjom unijnym przewodniczy Grecja, dzięki czemu akt podpisania traktatu – u podnóża Akropolu &...