POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (3221) z dnia 2019-07-31; s. 29-31

Polityka

Ewa Siedlecka

Widzą, wiedzą, nie powiedzą

Państwowa cenzura jest zakazana. A prywatna? Czy światową debatą publiczną mogą rządzić wewnętrzne zasady korporacji?

Z mediami społecznościowymi jest jak z promieniowaniem jądrowym: można je wykorzystać w energetyce czy w urządzeniach niszczących raka albo wykorzystać je w bombie. – Powstanie komunikacji cyfrowej zjadło nam demokrację – uważa prof. Ewa Łętowska. – Prywatne firmy przejęły kontrolę nad komunikacją. Mają władzę porównywalną do państwowej. Ale mamy nad nimi mniejszą kontrolę niż nad państwem – mówi Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon.

Zdaniem dr. Michała Kosińskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Stanforda, 99 proc. skutków masowej komunikacji w internecie to zjawiska pozytywne. Na zorganizowanej niedawno przez Collegium Civitas debacie o marketingu politycznym w internecie przekonywał, że dzięki socjalmediom można lansować nowe idee, promować prawa mniejszości, kobiet. Polityka przestaje zależeć od pieniądza, bo żeby zaistnieć politycznie, wystarczy umieć korzystać z narzędzi, jakie dają media społecznościowe. Zaś większość negatywnych zjawisk, jak manipulacje wyborcze, fake newsy czy mowa nienawiści, istniało przed wynalezieniem platform społecznościowych. Zwiększył się tylko ich zasięg. Ale mamy broń: wiedzę czerpaną ...