POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 44-45

Edukator Ekonomiczny

Witold M. Orłowski

Więcej, ale nie lepiej

Niewątpliwy sukces polskiego eksportu ma swoją ciemniejszą stronę. Zarabiamy głównie na organizowanej przez globalne koncerny pracy rąk, a za mało na organizowanej przez nas samych pracy mózgów.

Kiedy 25 lat temu na seminarium naukowym przedstawialiśmy prognozy wzrostu polskiego eksportu do 15 mld dol., jeden z ówczesnych autorytetów ekonomii odparł, że to absolutnie niemożliwe: Polska nie jest w stanie wyprodukować niczego, co dałoby się sprzedać na światowych rynkach. Kiedy 10 lat temu mówiłem o wpływie naszego członkostwa w Unii na wzrost eksportu, słyszałem – z wielu ust – że nic takiego się nie stanie. Polska gospodarka jest niezdolna do konkurencji, więc nasz kraj zaleje tylko fala importu, a deficyt handlowy jeszcze wzrośnie.

Kiedy dzisiaj sięgamy po informacje na temat polskiego handlu zagranicznego, wiele osób jest zaskoczonych. Jak pokazują wstępne dane NBP, dotyczące bilansu płatniczego, łączny eksport towarów i usług w minionym roku przyniósł Polsce 246 mld dol. dochodu, na import wydaliśmy 237 mld dol., a nadwyżka handlowa wyniosła 9 mld dol. Jeśli uwzględnić wyłącznie obrót towarami, to według GUS Polska wciąż miała deficyt, ale bardzo niewielki, bo zaledwie 3 mld dol. Tak dobrze nie było nigdy w historii III RP.

W 1989 ...

Wiedza jest dzisiaj równie cenna jak pieniądze. Wzięcie kredytu, założenie lokaty, inwestycja w akcje mogą okazać się sukcesem albo porażką zależnie od tego, czy będziemy rozumieli mechanizmy rządzące światem ekonomii. Na naszą sytuację duży wpływ mają i decyzje podejmowane przez polskich polityków, i wydarzenia na drugim końcu świata. Kolejny Edukator Ekonomiczny przygotowany we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim pomoże zrozumieć mechanizmy światowej gospodarki i ułatwi poruszanie się w skomplikowanym świecie nowoczesnej bankowości.