POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 4 (2282) z dnia 2001-01-27; s. 56-57

Kultura

Maja Wolny

Wiedźmin kontra Golem

Nie mylić Andrzeja Sapkowskiego z Andrzejem Sepkowskim

To brzmi prawie jak bajka o Pawle i Gawle: prozaicy Andrzej Sapkowski i Andrzej Sepkowski żyją w jednym mieście, w Łodzi, obaj uprawiają fantastykę. Sepkowskiego to podobieństwo bawi, a Sapkowski ma już dosyć.

Andrzej Sepkowski po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę trzy lata temu. W 1998 r. zdobył wyróżnienie w konkursie na powieść science fiction zorganizowanym przez wydawnictwo Prószyński i S-ka. „Czas Golema” będzie jego powieściowym debiutem. Choć na rynku książka ukaże się dopiero w lutym, zdążyła już wywołać spore zamieszanie. Od początku stycznia na stronach internetowych wydawnictwa Prószyński i S-ka można oglądać projekt okładki „Golema”. Graficznie bardzo przypomina on ten, który czytelnik kojarzy z SuperNową, wydającą Sapkowskiego: charakterystyczne białe tło, zapis nazwiska prostą, wyraźną czcionką, a poniżej rysunek. Wydawca zdecydował się na zmodyfikowanie okładki dopiero kilka dni temu, po rozmowie z „Polityką”.

Parę tygodni temu portal Wirtualna Polska z radością poinformował czytelników, że oto „Sapek” (tak czule nazywają Sapkowskiego wielbiciele) nieoczekiwanie wydaje nową powieść. Na ten fałszywy alarm najżywiej zareagował sam pisarz. – Zadzwonił do naszego wydawnictwa z prawdziwą awanturą – mówi Dorota Malinowska, kierująca w Prószyńskim działem książek. – A ja ...