POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 4 (2177) z dnia 1999-01-23; s. 64-65

Świat

Marcin Meller

Wiek dojrzały

Thierry de Montbrial (ur. 1943) studiował w elitarnej Ecole Polytechnique, doktorat z ekonomii uzyskał na kalifornijskim Uniwersytecie Berkeley. Od 1973 do 1979 był dyrektorem Centrum Analiz i Prognoz francuskiego MSZ. W 1979 założył Francuski Instytut Spraw Międzynarodowych (ifri), którym kieruje do dziś. Należy do komitetu wykonawczego Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych w Londynie. Opublikował wiele prac z dziedziny ekonomii i stosunków międzynarodowych. Ostatnią - "Pamięć naszych czasów" - wydało niedawno Wydawnictwo Naukowe PWN.

Koniec wieku sprzyja pesymistycznym diagnozom. Robert Kaplan wieszczy koniec demokracji, Samuel Huntington przestrzega przed zderzeniem cywilizacji. Pan zaś w swojej ostatniej, wydanej niedawno w Polsce książce "Pamięć naszych czasów" wydaje się optymistycznie spoglądać w przyszłość.

To co krytykuję u Huntingtona, to błyskotliwy, choć naiwny pogląd, że cywilizacje nieuchronnie muszą ze sobą kolidować. Zwłaszcza wątpliwe wydają mi się tezy na temat islamu. Nie sądzę, żeby był on jakoś genetycznie ukierunkowany ku starciom z innymi cywilizacjami. Sytuacja islamu to rezultat szeregu porażek ekonomicznych, społecznych i politycznych. Weźmy choćby Algierię, która swego czasu niestety oparła się na wszystkich złych przykładach Związku Radzieckiego: przeniesiono instytucję monopartii, centralnie sterowanej gospodarki. Gdy do licznych klęsk doszła eksplozja demograficzna, wielu ludzi odnalazło się w ideologii islamu. Ale konflikt nie jest przesądzony, ani tym bardziej "zakodowany" kulturowo i cywilizacyjnie.

Czyli jednak optymizm.

Optymizm i pesymizm są wysoce względnymi pojęciami, ale na pewno nie podzielam ogólnego przygnębienia. To także kwestia perspektywy. Bogate kraje, takie jak mój, pełne są przypadkó...