POLITYKA

Sobota, 16 grudnia 2017

Polityka - nr 10 (12) z dnia 2017-10-04; Niezbędnik Inteligenta. 2/2017. Postczłowiek; s. 12-15

Historia, filozofia, religia

Agnieszka Krzemińska

Wieki nowego uśmiechu

Człowiek od tysięcy lat koryguje swoje ciało i zmusza do tego, by spełniało oczekiwania. Lub jak najlepiej wyglądało.

Zbyt tępe zęby były kłopotem z różnych powodów. Pokojowo nastawieni Mentawajowie z wysp koło Sumatry ostrzyli górne i dolne siekacze, tak że ich zgryz wyglądał jak u piranii, jedynie dla urody i dostojeństwa. Ale już członkowie afrykańskiego plemienia Makonde podobny zabieg wykonywali, by móc w walce zachowywać się jak drapieżniki.

Skóra także niektórym wydawała się zbyt delikatna. Sakryfikowano ją więc za pomocą ostrych narzędzi, ognia, żrących kwasów. Powstałe blizny bowiem dowodziły wytrzymałości na ból, pozwalały na identyfikację, ale też symbolicznie wzmacniały skórę, sprawiając, że naśladowała twardą powłokę krokodyla, jak u wojowników z brazylijskich lasów tropikalnych.

Najbardziej jednoznaczne są tatuaże – pokrywające ciała motywy piór lub łusek czy wizerunki zwierząt, podziwianych, budzących respekt lub uważanych za wcielenia bogów.

Rytuały przejścia – zwykle bolesne – czyniły z młodych ludzi pełnoprawnych członków społeczności, cywilizując ich ciała, czyli podporządkowując je wymogom kultury. Wpływały głównie na wygląd, choć niektóre, jak wiązanie stóp u Chinek czy klitoridektomia, obrzezanie kobiet, miały poważne medyczne konsekwencje. Były próbami uczynienia ludzi doskonalszymi i dawały wrażenie panowania nad ciałem. Ale mimo to nadal pozostawało ono słabe i wadliwe, bo człowiek, który nawet rodzi się zdrowy i silny, w końcu nieuchronnie choruje albo np. w wypadku traci kończyny.

O ile literatura medyczna do XVI w. wspomina o amputacjach, o tyle o zamiennikach części ciała milczy. To zrozumiałe, bo dopiero ojciec chirurgii Ambroży Pare (1510–90) zaczął montować sztuczne dolne i górne kończyny z żelaza, a także zaprojektował protezę ręki o ruchomych palcach i nogi ze stawem kolanowym. Nowożytni lekarze konstruktorzy wymyślali coraz doskonalsze i lepiej dopasowane sztuczne narządy ruchu, które z początku najczęściej służyły okaleczonym weteranom wojen, co można prześledzić dzięki zachowanym tekstom i rysunkom. Tymczasem wcześniej działy się rzeczy naprawdę interesujące.

Metal do chodzenia i obrony

Jedna z najstarszych protez – drewniany paluch z grobu w Szejch Abd el-Gurna koło Luksoru z lat 950–710 p.n.e., należący do córki kapłana, która zmarła, mając 60 lat – wygląda zadziwiająco wygodnie. Z opublikowanych w czerwcu 2017 r. badań mikroskopowych, rentgenowskich i tomograficznych wynika, że jest majstersztykiem znawcy anatomii. Trzymał się na stopie dzięki skórzanemu pasowi, z którym tworzył ruchomą całość. Naukowcy z Universität Basel przekonują, że jego właścicielka przykładała wagę do estetyki i komfortu, bo proteza była indywidualnie dopasowana, kilkukrotnie przerabiana. W British Museum znajduje się jeszcze jeden, równie stary, egzemplarz. Nie ma skórzanych mocowań i wykonany jest z gipsu, kleju i lnu, czyli tzw. kartonażu.

Ponieważ Egipcjanie uzupełniali brakujące części ciała na potrzeby pochówku, długo podejrzewano, że i te protezy spełniały takie zadanie. Ale Jacky Finch z University of Manchester 10 lat temu nie tylko znalazła na nich ślady używania, lecz także przetestowała, jak się sprawdzały w noszeniu. Dwie osoby bez paluchów chodziły po specjalnej bieżni w laboratorium chodu w University of Salford boso, we własnych butach oraz w kopiach egipskich sandałów typu japonki i protez właśnie. Pomiary wykazały, że protezy doskonale spełniały swoje zadanie, przy czym choć większą elastyczność stopy zauważano w modelu z kartonażu (87 proc.) niż z drewna (78 proc.), użytkownicy uznali, że bardziej komfortowy w noszeniu jest ten drugi. Na paluchu opiera się ok. 40 proc. masy ciała i jest niezbędny do odpychania się, w dodatku jego brak uniemożliwia chodzenie w sandałach, które były podstawowym obuwiem w kraju faraonów. Może dlatego akurat nad Nilem znaleźli się takiej klasy specjaliści od robienia tych protez.

Dla mitycznej królowej Vishpli, zranionej w czasie walki, skonstruowano metalową protezę całej nogi, o czym można się dowiedzieć z hinduskiej Rygwedy, powstałej między 3500 a 1800 r. p.n.e. Proteza nie tylko ułatwiała jej chodzenie, ale i umożliwiała dalszy udział w bitwach.

Bohater wojenny Marek Sergiusz Silus – jak wspomina Pliniusz Starszy – podczas wojen punickich stracił prawicę, ale po przyczepieniu do kikuta żelaznego odpowiednika także uczestniczył w kolejnych potyczkach, trzymając w nim tarczę. Aktora ze sztuczną nogą opisuje Arystofanes, Herodot zaś przytacza opowieść o Hegesistracie, który uciekł z więzienia po odcięciu sobie stopy przykutej łańcuchem do muru, a później poruszał się, używając drewnianej protezy.&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]