POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 44 (2931) z dnia 2013-10-29; s. 26-28

Kraj

Juliusz Ćwieluch

Wielka ucieszka

Jerzy Ł. uciekł z więzienia, żeby załatwić swoje porachunki. Na wolności był niecałe siedem minut. Wystarczyło, żeby ośmieszyć cały system służby więziennej.

O ucieczce z więzienia w Płocku można by zrobić film. A właściwie to nawet nie trzeba, bo film już jest. Zarejestrowały ją krok po kroku więzienne kamery. I przynajmniej wiadomo, że system kamer w więzieniach do czegoś się przydaje. Co prawda ucieczkom nie zapobiega. Ale teraz jest ładny film instruktażowy, z którym specjaliści od ochrony jeżdżą od zakładu do zakładu i wyświetlają go innym strażnikom ku przestrodze. Zdarza się, że humory na pokazie dopisują, bo to rzeczywiście zabawne oglądać, jak jeden człowiek znalazł wszystkie luki w systemie i uciekł z najcięższego kryminału w Polsce. Ale tak ogólnie, to śmiesznie nie jest. Bo najprawdopodobniej uciekał, żeby zabić. A już dwa razy udowodnił, że to akurat wychodzi mu nieźle.

Zgrzytu zgrzyt

Ponieważ służba więzienna niechętnie opowiada o swojej porażce, część historii trzeba rekonstruować samemu. Na przykład ten fragment o piłowaniu krat. Według oficjalnej wersji, zabezpieczająca okno krata została ...