POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 35 (2720) z dnia 2009-08-29; s. 60-62

Historia

Marian Turski

Wielka wywózka

Mordechaj Chaim Rumkowski, kontrowersyjny przełożony Starszeństwa Żydów w getcie łódzkim, wyjechał z likwidowanego getta przedostatnim transportem (28 sierpnia 1944 r.) do Oświęcimia. Jak wyglądałby sąd nad nim, gdyby przeżył?

Jeżeli sporządzona zostanie kiedykolwiek antologia lamentów, od Hioba i Jeremiasza poczynając – to przemówienie, raczej krzyk niż przemówienie, powinno się w niej znaleźć:

„Na getto spadł ogromny smutek. Żądają od nas, byśmy oddali, co mamy najdroższego: dzieci i ludzi starych. Ja nie miałem tego szczęścia, aby mieć własne dzieci, dlatego poświęciłem najlepsze lata mego życia dzieciom cudzym. Nigdy nie przypuszczałem, że to moje ręce będą składały taką ofiarę na ołtarzu. Przypadło mi w losie, że muszę dziś wyciągnąć do was ramiona i błagać: bracia i siostry, ojcowie i matki – wydajcie mi swoje dzieci... (tłumem wstrząsa ogromny szloch).

Miałem przeczucie, że nam coś zagraża, oczekiwałem jakiegoś ciosu i stałem dzień i noc na straży – mówił dalej Chaim Rumkowski – by mu zapobiec. Nie udało mi się to, nie wiedziałem, z której strony on padnie, nie wiedziałem, co nas czeka. Nie przewidywałem tego, że wyniosą naszych chorych ze szpitali, macie ...