POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (2565) z dnia 2006-08-05; s. 49-50

Świat / Węgry

Tadeusz Olszański

Wielki post

Węgrzy zaciskają pasa. Rządowy program „nowej równowagi”, mający ograniczyć deficyt budżetowy, jest w istocie planem podwyżek cen i podatków. Budżet ratować trzeba, ale popularności premiera Ferenca Gyurcsány nie da się chyba uratować.

Najpierw ogłoszono, że 1 sierpnia cena gazu wzrośnie o 27 proc., a niewykluczone, że w niektórych przypadkach do końca roku nawet do 40 proc. Pociągnie to za sobą wzrost kosztów centralnego ogrzewania, gdyż w wielu miejscowościach opiera się ono na gazie. Media obliczyły, że rodzina w mieszkaniu liczącym 50 m kw. będzie musiała rocznie wydać na ogrzewanie o 40 tys. forintów (około 144 euro) więcej. Nowy minister gospodarki Janos Kóka tłumaczył, że podwyżka jest konieczna, ponieważ Węgrom wciąż daleko do światowych cen gazu i państwo ciągle pokrywa aż 40 proc. kosztów dostaw z importu. Zaraz potem 95-oktanowa benzyna podrożała do 300 forintów (około 1,07 euro). Zdrożeje 1,4 tys. dotowanych dotąd przez państwo leków, które na Węgrzech były rzeczywiście znacznie tańsze niż u nas. Od września wzrośnie też VAT z 15 i 20 na 17 oraz 23 proc., co oznacza ogólną podwyżkę cen. Zapowiedziano też zwiększenie podatku PIT dla lepiej zarabiających o 4 proc. Ale to nie ...