POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (3204) z dnia 2019-03-27; s. 45-47

Świat

Jędrzej Winiecki

Wielkie hamowanie

Nic dziwnego, że to Chińczycy przeprowadzili największy w dziejach eksperyment powrotu do rowerów. Dziwne, że właśnie okazał się klapą.

Rowerowe cmentarzyska będą niezłą szaradą dla przyszłych archeologów. Np. pod miastem Wuhan rdzewieje w jednym miejscu 20 tys. rowerów w równych rzędach. Podobnym złomem wypełnione są place na obrzeżach innych chińskich metropolii. Nie chodzi o żadne rytuały, w których rolę obiektu kultu odgrywałyby przedmioty wykonane z aluminium, stali i gumy. To tylko ślad po próbie zachęcania Chińczyków do powrotu na siodełka.

Rowery może nie są dla Chińczyków obiektami kultu, ale trudno o bardziej nośny symbol przemian w tym kraju. Szybka transformacja społeczna po dojściu komunistów do władzy sprawiła, że kraj potrzebował taniego środka transportu i rower okazał się idealny. Przy okazji do tego stopnia wpasował się w zbiorową wyobraźnię, że stał się też elementem chińskiej soft power, o 9 mln rowerów w Pekinie śpiewała Katie Melua, nawet jeśli faktycznie jest ich mniej.

Gwałtowny rozwój gospodarczy ostatnich czterech dekad wymagał nowego wyznacznika statusu społecznego. ...