POLITYKA

Czwartek, 23 listopada 2017

Polityka - nr 24 (3063) z dnia 2016-06-08; s. 68-70

Nauka

Anna Maziuk

Wiemy, że coś wiemy

Rozmowa z dr. Maciejem Trojanem, etologiem, autorem książki „Na tropie zwierzęcego umysłu”, o ludzkim mózgu, ewolucji i o tym, czy zwierzęta myślą

Anna Maziuk: – Czy zwierzęta mają uczucia?
Maciej Trojan: – Mają emocje. Już na poziomie zachowania instynktownego występuje zachowanie popędowo-emocjonalne, dlatego na przykład podczas jedzenia odczuwamy przyjemność. U zwierząt podobnie jak u nas istnieje forma instynktu wtórnego. Mogą uzależnić się od jedzenia – nie są głodne, ale jedzą, bo to przyjemne. W warunkach naturalnych bardzo rzadko jednak dochodzi do otyłości. Panuje równowaga pomiędzy dostarczaną z pokarmu energią a jego poszukiwaniem, które wymaga spalenia sporej ilości kalorii.

Często mamy trudności w rozpoznawaniu emocji zwierząt.
Trudniej jest w przypadku gatunków bardziej odległych filogenetycznie, np. psów. Kiedy pies pokazuje zęby, ludzie myślą, że jest agresywny, a on może to robić z kilku powodów, także podczas zabawy i z radości. Im bliżej naczelnych, tym lepiej je rozpoznajemy.

Prostsze organizmy, na przykład ślimaki, też mają emocje?
Życie psychiczne nie kończy się na emocjach. W przypadku prostszych układów nerwowych mogą to być dość prymitywne odczucia – przykre/przyjemne, do czegoś dążę, czegoś unikam. Im bardziej złożony układ nerwowy, tym więcej się dzieje. To dotyczy nie tylko emocji, ale i przetwarzania informacji, możliwości układu nerwowego pod kątem pamięci, planowania, posiadania świadomości prospekcyjnej – wiem, co się dzieje dookoła mnie, czy introspekcyjnej – wiem, że ja to ja.

Mamy najbardziej skomplikowane mózgi ze wszystkich zwierząt naszej planety. Z czego to wynika?
Bo tworzymy najbardziej złożone i liczne grupy społeczne. Naczelne zatrzymały się w ewolucji trochę wcześniej, ponieważ nie tworzą tak dużych grup jak ludzie. Grupy człekokształtnych czy człowiekowatych nie przekraczają 50 osobników. Ich umysły są na tyle złożone, że potrafią na przykład oszukiwać, zastanawiać się, co zrobi inny osobnik, przewidywać, ale sięga to maksymalnie do drugiego stopnia intencjonalności.

Co to takiego?
Poziom intencjonalności to zdawanie sobie sprawy z tego, że dysponuję jakąś wiedzą i mogę jej użyć. Zerowy poziom intencjonalności mają te istoty, które nie zdają sobie sprawy ze swojej wiedzy. To na przykład komputer. Ma zasoby, ale nie wie, jaką wiedzę posiada. Istnieją też organizmy żywe np. ameby, które reagują na bodźce, rozmnażają się, natomiast nie mają bladego pojęcia, że coś wiedzą. Pierwszy stopień intencjonalności to z kolei organizmy, które zdają sobie sprawę z tego, co wiedzą, a więc mają pewien poziom świadomości percepcyjnej, wiedzą, czy jest widno czy ciemno, zimno czy gorąco. To się sprawdza u organizmów, które poza rozmnażaniem żyją samodzielnie, ale nie wystarcza, jeśli tworzy się życie społeczne. Bo co z tego, że zdaję sobie sprawę z tego, co wiem, skoro nie mam pojęcia, co wiedzą inni?

U ludzi ta funkcja nabywana jest w czasie, trzeba się tego uczyć, trenować. Dwu-, trzyletnie dziecko nie potrafi spojrzeć na świat oczyma innej osoby, nie rozumie, że z tamtej strony świat wygląda inaczej niż z jego perspektywy. Do tego potrzebny jest drugi stopień intencjonalności. Umożliwia on m.in. intencjonalne oszukiwanie. Dobrze wiemy, że istnieją zwierzęta, które potrafią kłamać po swojemu. Trzeci stopień jest wyjściem poza myślenie, o czym myśli drugi. Człowiek jest w stanie pomyśleć: „Ja myślę, że Janek chciałby, żeby Justyna myślała, że ja jestem kłamcą”. Nie ma dowodów świadczących o tym, że zwierzęta są w stanie wejść na trzeci poziom intencjonalności. Człowiek dochodzi do piątego stopnia, potrafi prowadzić złożone intrygi.

A dalej?
Po piątym stopniu intencjonalności się wykładamy. Weźmy na przykład scenariusz filmowy – autor to pierwszy poziom, widz – drugi, on zaś układa sobie w głowie, co bohaterowie zamierzają. Akcja może być skomplikowana maksymalnie do piątego stopnia, w przeciwnym razie większość ludzi powie: „Słaby film. Nudny. Nie rozumiem”. Dobry scenariusz to taki, w którym autor przewidział, co widz będzie myślał o poszczególnych bohaterach, i zaskoczy go na przykład jakimś nietypowym zakończeniem. Wtedy wszyscy mówimy, że to był świetny film, ponieważ byliśmy w stanie nadążać za intrygą. Tak jak zwierzęta jesteśmy biologicznie ograniczeni, tylko na nieco innym poziomie.

Myślimy, że jesteśmy najlepszym rozwiązaniem ewolucji, ale ewolucja rzuca kośćmi, nie wiemy, jakie będzie następne rozwiązanie. Słysząc argumenty, że ludzie są w dużym stopniu spokrewnieni z szympansami, przeciwnicy mówią, że przecież z marchewką czy karaluchem też jesteśmy spokrewnieni w pięćdziesięciu kilku procentach i co z tego niby wynika? A wynika to, że życie na tej planecie jest ze sobą spokrewnione, że wszystko to jakiś proces, a my jesteśmy tylko elementem układanki w czasie, tu i teraz.

Ludzka religijność to wynik ewolucji?
Tak, zdaniem psychologów ewolucyjnych to duże grupy, które tworzył człowiek, doprowadziły do tego, że potrzebny był taki obserwator wszystkich. Wszystkie naczelne człowiekowate tworzą fission-fusion group, czyli takie ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dr hab. Maciej Trojan – od 1993 r. związany z Zakładem Psychologii Zwierząt Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się psychologią porównawczą i etologią poznawczą.