POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 3 (3) z dnia 2019-04-03; Niezbędnik Współczesny. 1/2019; s. 63-37

CYWILIZACJA

Bartek Chaciński

Wierność stereo

Muzyki słuchamy raczej w autobusie niż w fotelu. I coraz częściej z pojedynczego głośnika stojącego… gdziekolwiek. Czy zatem skończyła się era hi-fi?

A miało być tak pięknie. W latach 90., czasach panowania płyty kompaktowej, stałym tematem rozmów było na przykład to, gdzie szczeka pies. Ten z płyty „Amused to Death” Rogera Watersa, nagranej w specjalnej technice QSound, pozwalającej na to, by wszystkie instrumenty, głosy i efekty dźwiękowe zmiksować w sposób szczególnie przestrzenny. Pies ujadał w czterdziestej sekundzie drugiej minuty pierwszego utworu i mieliśmy go słyszeć za plecami, w pewnym oddaleniu, jak gdyby zza okna naszego mieszkania. Jeśli tak było – iluzja była pełna, a nasz drogi sprzęt stereo, jak uznawali wtajemniczeni, dobrze prezentował przestrzeń.

Ta sprawa była przez lata przedmiotem gorących dyskusji (także krytyki), a sami audiofile stali się obiektem żartów. Jak tego, w którym dwóch rozmawia o koledze, również pasjonacie idealnego brzmienia muzycznego, zmarłym po długiej chorobie. „Smutna wieść. A co takiego miał?” – pyta jeden. „Wzmacniacz Krella, głośniki Thiela i kable Nordost” – odpowiada drugi. Bo gdzieś na końcu tej pogoni za ...