POLITYKA

Piątek, 26 kwietnia 2019

Polityka - nr 41 (2726) z dnia 2009-10-10; s. 64-66

Kultura

Katarzyna Janowska

Wiersz lepszy niż życie

Rozmowa z Adamem Zagajewskim o uprawianiu poezji dzisiaj, rywalizacji autorów, szczęściu i duchach

Katarzyna Janowska: – Przedstawia się pan: Adam Zagajewski, poeta?

Adam Zagajewski: – Nie, nigdy. Jeśli już muszę, to mówię, że jestem pisarzem.

Poeta to wstydliwe słowo?

Nie, ale nie wiąże się z żadną kategorią społeczną. To tak, jakby aktor mówił, że jest tragikiem albo aktorem charakterystycznym. Jest coś nagiego w byciu poetą, trzeba tę rolę ubrać w funkcję społeczną. Ale jednocześnie poezja jest tym silniejsza, im poeta mniej utożsamia się z rolami społecznymi. Tak więc, jak pani widzi, nie jest to proste.

Zaczynam rozumieć trudność w zdefiniowaniu roli poety. Co to dla pana znaczy?

Jest to forma, dzięki której potrafię myśleć, porządkować moje doświadczenia. Na pewno rodzaj terapii. Nie ma pewnie artysty, który codziennie nie scalałby się poprzez swoją pracę. Nie jest to natomiast sposób na przeżycie ekonomiczne. W tym celu muszę od czasu do czasu udawać, że jestem profesorem akademickim.

W wierszu „Odchodzi poeta” pisze pan: „teraz my sami musimy mówić, już nikt nas nie wyręczy”. To ...

Adam Zagajewski, ur. 1945 r., poeta, eseista. Związany z poetyckim ruchem Nowej Fali. Po podpisaniu listu 59 w 1975 r. objęty był zakazem druku. Od 1981 r. mieszkał w Paryżu, a od 2002 r. na stałe w Krakowie. Laureat wielu międzynarodowych nagród. Obecnie w Znaku ukazuje się jego nowy tom zatytułowany „Niewidzialna ręka”.