POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 5 (2283) z dnia 2001-02-03; s. 26-28

Kraj

Mariusz Janicki

Wierzący w lewicę

SLD też ma swoich katolików

Unia Chrześcijańsko-Społeczna stoi twardo przy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Niedawno podpisała z partią socjaldemokratów kolejne porozumienie o bliskim współdziałaniu. Przewodniczący UChS Kazimierz Morawski pozostał gabinetowym doradcą Aleksandra Kwaśniewskiego na drugą prezydencką kadencję. Tak więc SLD, obok rozmaitych ugrupowań i związków, ma także do kompletu swoich lewicowych chrześcijan. Z list Sojuszu zamierzają oni kandydować do Sejmu i znów wejść na salony władzy.

Mimo krytyki ze strony Kościoła i przykościelnych ugrupowań UChS próbuje udowodnić, że prawica nie ma monopolu na prawdy wiary. „Uważamy, że miejsce chrześcijan jest po lewej stronie” – mówił na grudniowej konferencji wrocławskiej SLD wiceprzewodniczący UChS Tadeusz Płuziński. „Okres pierwszych doświadczeń z kolegami z SLD mamy już za sobą. Niezdecydowani i nieufni, którzy przestrzegali przed wstępowaniem do SLD, przekonali się, że nie mieli racji” – przekonywał.

Historia Unii jest długa, sięga jeszcze lat pięćdziesiątych. W czasach PRL Chrześcijańskie Stowarzyszenie Społeczne, obok Znaku, Polskiego Związku Katolicko-Społecznego i PAX-u, uprawiało koncesjonowaną politykę w środowiskach okołokościelnych i wśród samej hierarchii. ChSS uchodziło za najmniej wyrazistą, a zarazem najbardziej koniunkturalną wobec PZPR organizację. W 1989 r. zmieniła ona szyld na UChS, a trzy lata później dorzucono do nazwy nowy człon – „Akcja Ekumeniczna”. Kazimierz Morawski, rządzący stowarzyszeniem od dwudziestu lat, poszukiwał nowej formuły istnienia dla swojej organizacji.

Znalazł ją w tematyce ekumenicznej właśnie, mniejszości wyznaniowych ...