POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 30 (2968) z dnia 2014-07-23; s. 38-40

Świat

Piotr Kowalczuk

Wierzę w bossa ojca

W Kalabrii procesja z figurą Matki Bożej złożyła hołd bossowi ’ndranghety. Wybuchł skandal, gest potępił Kościół, ale na południu Włoch więzy między sacrum i mafijnym profanum są wciąż święte.

Do skandalu doszło 2 lipca w zaspanej, liczącej 4 tys. dusz, mieścinie Oppido Mamertina. Tradycyjna procesja z figurą Matki Bożej Łaskawej ruszyła w drogę od maryjnego sanktuarium. Na czele szedł proboszcz don Benedetto Rustico, kilku księży i lokalni prominenci: burmistrz Domenico Giannetta z szarfą z włoskiego trójkoloru przecinającą mu pierś, radni, karabinierzy i wszyscy, którzy w Oppido coś znaczą. Za nimi figurę zdobioną złotem i klejnotami niosło 25 tragarzy w nieskazitelnie białych koszulkach.

W połowie drogi tragarze na 30 sek. zatrzymali się i postawili figurę na ziemi tak, by Matka Boża spoglądała na wlot ulicy Corso Aspromonte, bo tam mieszka, a właściwie odsiaduje dożywocie w areszcie domowym, 82-letni Peppe Mazzagatti, lokalny boss kalabryjskiej ’ndranghety, dziś najpotężniejszej organizacji mafijnej we Włoszech. Prywatnie – kuzyn proboszcza.

W ten sposób, jak komentowały oburzone włoskie media, Matka Boża i całe miasteczko złożyli hołd gangsterowi skazanemu na najwyższy wymiar kary za zabójstwa i wymuszenia. Proboszcz i burmistrz, dziś niesławni bohaterowie włoskich mediów, wydają się nie rozumieć, o ...