POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 49 (2936) z dnia 2013-12-04; s. 44-45

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Więzienny rap

Rozmowa z Andrzejem Żuromskim, raperem znanym jako Żurom, o życiu w stanie oskarżenia, próbie podpalenia się i akcji Stop pomówieniom

Piotr Pytlakowski: – Kiedy w pana życiu pojawił się Jezus?
Andrzej Żuromski: – Siedem lat temu. Trafiłem wtedy do aresztu pomówiony przez człowieka o pseudonimie Jezus, handlarza narkotykami z Kielc, który w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary zgodził się obciążać innych. Został tak zwanym małym świadkiem koronnym. Zeznał, że handluję narkotykami, że sprzedałem mu poprzez kuriera 3 kg marihuany i 10 kg amfetaminy. Stało się to w Warszawie, ale w nieustalonym miejscu i w nieustalonym czasie. On sam nigdy nie widział tej transakcji, wszystko odbyło się przez pośrednika.

Znał pan wcześniej Jezusa?
Na oczy go nie widziałem. On mnie też nie znał. Wiedział jedynie, że jestem raperem. Zeznawał, że mam kluby w Warszawie i studia nagraniowe. Ktoś mu to podpowiadał albo sam zmyślał. Policja wpisała mój pseudonim w internetową wyszukiwarkę i tak mnie znaleziono.

Dlaczego obciążał kogoś, kogo w ogóle nie znał?
Mam swoją teorię. Był w Kielcach zespół hiphopowy, ja zamierzałem wydać im ...