POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 30 (2151) z dnia 1998-07-25; s. 32-34

Świat

Tomas Venclova

Wilno: Cztery kolory

Wilno to miasto niezwykłe. Nieco zagubione na rubieżach Europy, poszczycić się może - o czym świadczą bezcenne zabytki - przeszłością godną najwspanialszych grodów naszego kontynentu. Jednocześnie narodowościowe i religijne zróżnicowanie ludności Wilna, jego kulturowy koloryt, nasuwają skojarzenia z Jerozolimą.

Na początku muszę wyznać, że nie jestem rodowitym wilnianinem - przyjechałem do tego miasta w 1948 r., a więc w wieku jedenastu lat. Wilno było wówczas w znacznym stopniu zrujnowane, choć starówka w zasadzie ocalała. Był to czas niezwykły - dokonywała się niemal całkowita wymiana ludności; przed wojną Wilno zamieszkiwali głównie Polacy i Żydzi, po wojnie miasto stało się w większości litewskie, a także rosyjskie. Wielu Polaków wyjechało wówczas do swego kraju, a także - niestety - na Syberię (trafiało tam oczywiście także sporo Litwinów). Z kolei niemal wszyscy Żydzi zginęli z rąk hitlerowskiego okupanta.

Ponad dwadzieścia lat temu, bo w 1977 r., wyemigrowałem ze Związku Radzieckiego, będąc absolutnie przekonany, że Wilna nigdy już nie zobaczę. Tak się jednak złożyło, że moja emigracja polityczna skończyła się i - już jako Litwin, mieszkający w USA - regularnie odwiedzam to niezwykłe miasto nad Wilią, uczestnicząc w jego życiu kulturalnym.

Wilno jest miastem bardzo pięknym; UNESCO, dając nieco pienię...